Działalność amerykańskich lobbystów uregulowała Federalna ustawa o kontroli lobbingu (Federal Regulation of Lobbying Act), uchwalona przez Kongres w 1946 r. Zdefiniowała ona pojęcie lobbysty. Wprowadziła dlań obowiązek rejestrowania się. Ustaliła wymogi sprawozdawczości. Lobbyści zostali zobowiązani m.in. do ujawniania, kogo reprezentują, jakie wydatki ponoszą. W 1995 r. Kongres przyjął ustawę o ujawnianiu działań lobbingowych (Lobbying Disclosure Act), która rozszerzyła definicję lobbysty i zaostrzyła przepisy dotyczące raportowania.
Wspomniane ustawy dotyczą lobbystów działających na szczeblu federalnym. A należy pamiętać, że prawo w USA powstaje również w parlamentach stanowych. I tam grupy nacisku również chcą mieć wpływy.
"Federalni" mają łatwiej?
Co ciekawe - jak pokazało badanie przeprowadzone przez organizację Center for Public Integrity (CPI) z Waszyngtonu - prawo kontroli lobbingu na szczeblu stanowym często bywa znacznie surowsze niż regulacje federalne. Lobbyści "kongresowi" muszą się zarejestrować w terminie 45 dni od podjęcia działań uznawanych za lobbing, podczas gdy w siedemnastu stanach mają na to ledwie 5 dni, a w dwudziestu muszą dopełnić tej formalności jeszcze przed rozpoczęciem lobbowania. W dwunastu stanach lobbyści muszą co miesiąc składać raporty dotyczące ich wydatków, a "federalni" mają taki obowiązek tylko co pół roku. W większości stanów raporty muszą przedstawiać wydatki z podziałem na kategorie. Prawo federalne wymaga natomiast jedynie sum zbiorczych. Lobbyści działający w Kongresie mogą dawać politykom prezenty, których wartość nie przekracza stu dolarów i nie muszą ich wykazywać w sprawozdaniach. Tymczasem w dwudziestu dwóch stanach lokalni lobbyści są zobowiązani podawać takie informacje. Odmiennie niż w trzydziestu czterech stanach, na szczeblu federalnym nie ma powołanego ciała, które zajmowałoby się audytem raportów składanych przez lobbystów.
Lobbingowe pieniądze