Koniec roku na rynkach zagranicznych należy do byków. Szczególnie dobrze radzą sobie akcje największych amerykańskich korporacji - liderem wzrostu w ostatnim czasie jest indeks Dow Jones Industrial Average, którego wartość zwiększyła się w grudniu o ponad 5% (licząc do wigilijnego zamknięcia). S&P 500 zyskał w tym czasie niecałe 3,5%. W poprzednim tygodniu obydwa indeksy zanotowały najwyższe wartości od 52 tygodni.

Jeśli już zdarzy się, że notowania jakiejś spółki zaczynają spadać, to jest to postrzegane raczej jako okazja do kupna niż początek większej przeceny. Kiedy pod wpływem wiadomości o wykryciu krowy zarażonej BSE spadkowa korekta na akcjach McDonalds przyspieszyła, analitycy JP Morgan podnieśli rekomendację dla tych akcji z "neutralnie" do "ponad rynek". W ostatnich 12 miesiącach kurs walorów McDonalds wzrósł o ponad 50%, osiągając na początku miesiąca najwyższy poziom od lipca 2002 roku. Formacji podwójnego szczytu, która ukształtowała się na wykresie kursu, na razie nikt nie wydaje się brać pod uwagę.

Niewielką skazę na idyllicznym obrazie amerykańskiego rynku akcji pod koniec roku stanowi słabsza postawa spółek zaawansowanych technologii. Indeks Nasdaq Composite, po nieudanej próbie pokonania bariery 2 tys. punktów, stracił w grudniu niecały 1%. Tyle też dzieli wskaźnik od 52-tygodniowego maksimum z ostatniej sesji listopada.

Europa nie pozostaje w tyle za Ameryką. Do najwyższych wartości od 52 tygodni zanotowanych przed świętami, wczoraj czołowe indeksy dołożyły jeszcze po kilkadziesiąt punktów. Szczególnie ciekawie zapowiada się starcie rozpędzonego DAX (wczoraj przekroczył maksimum osiągnięte w czasie sesji 15 grudnia) z granicą 4 tysięcy punktów.

Dobra koniunktura wraca także na węgierski rynek akcji. Po "ubiciu" twardego dna w okolicach 9 tys. punktów BUX jest coraz bliżej wybicia w górę z trzytygodniowej konsolidacji. To kończyłoby trwającą od połowy października korektą długoterminowego trendu wzrostowego.