Na warszawskim parkiecie nastroje nieco się schłodziły. WIG20 wszedł w strefę oporu wyznaczaną przez ubiegłoroczne szczyty. To obszar pomiędzy 1687 i 1712 pkt. Stanowi on w tej chwili kluczową barierę, której ewentualne przełamanie pobudziłoby przypuszczenia, że rynek wszedł w kolejną fazę hossy, która znów przyniesie krociowe zyski. Czy jednak tak się stanie? Wczoraj nie udało się pokonać dolnej granicy wspomnianego przedziału. Gwałtowność dwudniowego wzrostu może zniechęcić do wchodzenia na rynek nowe kapitały. Jednocześnie pozostało wrażenie, że zwyżka była w takim samym stopniu spowodowana większym popytem co wycofaniem się podaży.
Nie można też nie zauważyć rosnącego znaczenia akcji KGHM dla koniunktury na całym rynku. To w indeksie WIG20 jest teraz firma o prawie takim samym znaczeniu jak PKN i większym niż Pekao czy TP. Słaby dolar ma silne powiązanie z rosnącymi cenami metali. Nie ma więc powodów, aby wątpić, że miedź będzie na świecie dalej drożeć. Pytanie tylko, czy przełoży się to na wyniki KGHM. W III kwartale nie było w wynikach widać pozytywnego wpływu wyższych cen surowca.
Duże znaczenie ma też dalsze zachowanie sektora bankowego. Głównie ze względu na jego słabe notowania WIG20 jest w takim miejscu, a nie wyżej. Wczorajsza realizacja zysków na bankowych akcjach potwierdziła, że inwestorzy podchodzą do nich z ostrożnością. Niestety, historia naszej giełdy jest na tyle krótka, że trudno wysnuwać prognozy oparte na malejącej sile relatywnej sektora bankowego wobec segmentu największych firm. Ta tendencja trwa prawie od roku.
Na świecie wciąż bez zmian. Wiara w kontynuację hossy w tym roku jest przeogromna. Do inwestorów nie docierają bardziej niepokojące wiadomości. Spokojna reakcja na spadek aktywności w sektorze usług zarówno w USA, jak i krajach strefy euro potwierdziła, że sytuacja przypomina spekulacyjną manię. A warto przypomnieć, że ubiegłoroczny wzrost indeksów zbiegł się w czasie z poprawą w usługach. Natomiast inne sektory gospodarki ożywienie odczuły później. Dlatego wszelkie sygnały dotyczące sektora usług mają bardzo duże znaczenie, choć po jednych gorszych danych na pewno za wcześnie jest mówić o zmianie tendencji.