Polska wynegocjowała w Brukseli krajową kwotę mleczną, od której zależy roczny limit produkcji mleka w polskich gospodarstwach. - W związku z tym, że wyprodukowaliśmy mniej mleka, pozostała rezerwa wynosząca ok. 1-1,5 mln ton - powiedziała Małgorzata Książyk z biura prasowego Ministerstwa Rolnictwa. Rezerwa kwoty mlecznej zwiększy podstawowy limit produkcji mleka poszczególnych gospodarstw. Plan jej podziału przygotowała Komisja Porozumiewawcza ds. Mleka, złożona z przedstawicieli rolników, przetwórców i skupujących mleko. - W Wigilię minister rolnictwa zatwierdził przygotowany przez Komisję plan rozdysponowania rezerwy - poinformowała M. Książyk. A od początku stycznia można składać do Agencji Rynku Rolnego wnioski o przyznanie dodatkowych kwot mlecznych.
Rezerwa dla wybranych
Zdaniem prezesa Ardanowskiego dzielenie tej rezerwy odbywa się w dużej tajemnicy. Kiedy odbywał się podział podstawowej kwoty mlecznej trwała szeroko zakrojona akcja informacyjna dla rolników, wydano tysiące broszurek oraz organizowano szkolenia. - Natomiast w tej chwili wielu rolników nie ma pojęcia, że można powiększyć kwotę - powiedział J. K. Ardanowski. Agencja Rynku Rolnego rozdziela rezerwę według kolejności zgłoszeń. - Czyli ci, którzy dostali poufną informację, zgromadzą dokumenty i złożą wnioski, a pozostali dowiedzą się o takiej możliwości, gdy będzie już za późno - dodał J. K.Ardanowski.
Niesprawiedliwy podział
Na dodatek prawo ubiegania się o zwiększenie limitu będzie przysługiwało tylko gospodarstwom, które w ciągu 12 miesięcy przed złożeniem wniosku wyprodukowały ponad 20 tys. kg mleka. Czyli dotyczy gospodarstw posiadających więcej niż 5 krów. Tymczasem w Polsce ponad połowa mleka jest produkowana w gospodarstwach, które mają co najwyżej 5 krów. - Ta decyzja skazuje część małych gospodarstw na likwidację, gdyż nie będą się one mogły rozwijać - powiedział J. K. Ardanowski. - To rozporządzenie jest wynikiem działań lobbingowych dużych producentów mleka i to oni skorzystają na zwiększeniu kwot mlecznych - dodał.