Walne zgromadzenie Piasta odbyło się 23 kwietnia 2003 r. Jeszcze przed WZA fundusz informował, że zamierza podzielić niemal całą zgromadzoną gotówkę (około 50 mln zł) między akcjonariuszy - przejmując własne akcje w wezwaniu z zamiarem umorzenia (buy back). Aby przyspieszyć operację już w projektach uchwał na WZA proponował, by objęła niespełna 25% walorów (na większe zakupy fundusz potrzebowałby zgody KPWiG, co oznaczałoby wydłużenie procedury), a pieniądze zostały podzielone proporcjonalnie. To oznaczało, że cena wezwania wyniesie 6,6 zł, kilkakrotnie więcej niż kurs na GPW.
Inwestorzy mieli czas, aby przeanalizować propozycje Piasta i ewentualnie wcześniej kupić akcje. Prawdopodobieństwo, że zgromadzenie zgodzi się na realizację planów było ogromne - firma zarządzająca funduszem zapewne nie forsowałaby ich bez poparcia głównych akcjonariuszy NFI.
Mimo to uczestnicy WZA zareagowali na decyzję o buy backu bardzo emocjonalnie. Jeden z nich, jak wynika z zawiadomienia, które dotarło do prokuratury, zdecydował się na zakup papierów natychmiast po podjęciu uchwały w sprawie buy backu. Informował o niej też inne osoby, które także złożyły zlecenia. Transakcje zostały zrealizowane, zanim doszło do zawieszenia notowań NFI i zanim fundusz poinformował o decyzjach zgromadzenia w oficjalnym komunikacie. Szczególnie ważne jest to ostatnie. KPWiG ocenia bowiem, że dopóki raport spółki nie ujrzy światła dziennego, decyzje zgromadzenia mają charakter informacji poufnych. Ich ujawnienie, a tym bardziej wykorzystanie (insiding), jest karalne.
Michał Stępniewski, rzecznik Komisji, potwierdził, że zawiadomienie zostało wysłane do prokuratury. Odmówił podania szczegółów. Zapewnił tylko, że Komisja zamierza z całą determinacją ścigać przypadki insidingu. - System przeprowadzania walnych zgromadzeń i raportowania o nich w spółkach publicznych jest tak skonstruowany, aby zapewnić wszystkim inwestorom równy dostęp do informacji. Ta zasada nie może być łamana - skomentował.
Jak to było na walnym zgromadzeniu