Spadek poniżej połowy wysokiej białej świecy z 5 stycznia, w którym przed dwoma tygodniami dopatrywałem się sygnału sprzedaży, nie zadziałał - WIG20 pozostał w trendzie bocznym. Spory między analitykami technicznymi koncentrują się na kształcie konsolidacji. Jeśli dopatrzyć się w niej diamentu, nieco większe prawdopodobieństwo można przypisać wybiciu w dół. Diament pojawia się z reguły na zakończenie wzrostu. Gdybyśmy natomiast mieli do czynienia z trójkątem bądź prostokątem, nieco większe szanse na zwycięstwo miałyby byki.
Najważniejsze argumenty
Najważniejsze argumenty przemawiające za zwycięstwem którejś ze strony pozostają niezmienione. Na spadki wskazują pojawiające się na wykresach dziennych i tygodniowych wysokie górne cienie świec, ilekroć WIG20 zbliża się do 1700 punktów (wygląd tygodniowego MACD nie jest już tak pesymistyczny). Za wzrostem przemawia układ linii trendu - wykres indeksu znajduje się zarówno ponad linią trendu wzrostowego, obejmującą ostatnie dwa miesiące notowań, jak i spadkową linią, przebiegającą po szczytach z września i października. Także to, że notowania rosły przed rozpoczęciem konsolidacji, sugeruje zwycięstwo byków.
Na razie jednak zainteresowanie inwestorów koncentruje się na średnich i mniejszych firmach. Wskaźniki MIDWIG, WIRR i Indeks Cenowy Parkietu (ICP) poruszają się w trendach wzrostowych, praktycznie na każdej sesji notując przynajmniej 52-tygodniowe maksima. Siła relatywna, mierząca zachowanie WIG20 w stosunku do ICP, znajduje się w trendzie spadkowym od października 2002 roku i ma najniższą wartość w historii. Za uwzględnieniem w swojej strategii przynajmniej średnich firm, przemawia analiza wskaźnika Kaufmana.
Duże spółki kontra średnie wg wskaźnika Kaufmana