Jak informowaliśmy, KPWiG zawiadomiła warszawską prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez uczestnika WZA Piasta. Po podjęciu uchwał w sprawie zakupu własnych akcji przez fundusz, a przed opublikowaniem komunikatu ze zgromadzenia, inwestor kupił walory NFI na giełdzie. W ocenie Komisji, wykorzystał informacje poufne (insiding). Stanowisko KPWiG oburzyło wielu drobnych graczy. Krytyczne stanowisko zajęło także Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Sprawa dotyczy członka SII.
Straszenie inwestorów
- Z artykułu "Informacje z walnego są poufne" dowiedzieliśmy się, że udział w walnym zgromadzeniu akcjonariuszy nie popłaca, a co gorsze, może skończyć się "bliskim spotkaniem" z prokuratorem. Moim zdaniem, straszenie inwestorów, robienie z nich przestępców i głównych aktorów przedstawienia pod tytułem insiding jest kolosalnym nieporozumieniem - twierdzi Jarosław Dominiak, prezes SII. Przypomina, że termin i porządek obrad WZA spółka musi z odpowiednim wyprzedzeniem podać do publicznej wiadomości. - Czy inwestor, który rejestruje się i uczestniczy w walnym zgromadzeniu, wie więcej niż my wszyscy? Czy akcjonariusz powinien rozstrzygać, czy to, co dzieje się na WZA, ma charakter poufny? Moja odpowiedź brzmi: zdecydowanie nie - twierdzi prezes Stowarzyszenia.
Zdaniem J. Dominiaka, 90% inwestorów postąpiłoby tak samo, jak akcjonariusz NFI Piast i podjęłoby decyzje inwestycyjne na podstawie uchwał WZA. - Ja w każdym razie tak właśnie bym postąpił - zapewnia J. Dominiak. - Jak broniłbym się w rozmowie z prokuratorem? Jeśli zarząd spółki nie zwrócił się do giełdy z wnioskiem o zawieszenie notowań od momentu rozpoczęcia walnego, to widocznie uznał, że decyzje WZA nie będą miały żadnego znaczenia dla kursu. Zapytałbym też, czy - skoro nadzorca rynku, KPWiG, nie zgłosił zastrzeżeń do planowanego walnego i nie zasugerował, by obrady odbyły się po zamknięciu notowań - inwestor mógł mieć większą od Komisji wiedzę na temat poufności podejmowanych uchwał.
Lepiej zapobiegać