W weekend obie partie koalicyjne - SLD i UP - zaakceptowały plan cięć wydatków, przygotowany przez wicepremiera Jerzego Hausnera. Dzisiaj sprawą zajmie się Rada Ministrów i - jak wszyscy oczekują - również zaakceptuje program. Tyle tylko, że rząd do uchwalenia wszystkich ustaw, związanych z planem, potrzebuje poparcia opozycji.

Powodem jest utrata przez rządzącą koalicję większości w Sejmie. Wcześniej decyzje rządu popierali posłowie Partii Ludowo-Demokratycznej Romana Jagielińskiego. Jednak w piątek posłowie tej partii oraz członkowie dotychczasowego koła Polskiej Racji Stanu PL-D utworzyli w Sejmie nowy Federacyjny Klub Parlamentarny i zagłosowali przeciwko popieranym przez rząd senackim poprawkom do budżetu. W rezultacie opozycja przeforsowała przeznaczenie 500 mln zł na dotację dla przewozów regionalnych, obcinając środki specjalne ministerstw.

Od początku tygodnia politycy SLD szukają poparcia dla planu Hausnera. Wczoraj premier Leszek Miller spotkał się z Romanem Jagielińskim. Rozmowy nie przyniosły rezultatów. Według nieoficjalnych informacji, warunkiem powrotu ugrupowania Jagielińskiego do rządu jest stanowisko ministra skarbu dla szefa koła. Z kolei Piotr Gadzinowski, poseł SLD, twierdzi, że warunkiem powrotu FKP do koalicji jest wiele stanowisk w rządzie i Sejmie dla jego członków.

Jednak SLD liczy także na poparcie innych partii opozycyjnych, przede wszystkim Platformy Obywatelskiej. Rozmowy z tą partią zapowiedział wczoraj marszałek Sejmu Marek Borowski. Politycy PO wezwali jednak ostatnio rząd do dymisji i być może będą chcieli doprowadzić do wcześniejszych wyborów.

PAP