Od ponad tygodnia na światowych rynkach trwa przepychanka pomiędzy zwolennikami dalszej zwyżki i chętnymi do realizacji zysków. W efekcie główne indeksy pozostają w konsolidacji. W przypadku Nasdaqa odbywa się ona tuż ponad przełamanymi szczytami z przełomu 2001 i 2002 r. Jednocześnie zwyżkę blokuje górna granica ponadrocznego kanału zwyżkowego. Można zatem przypuszczać, że sygnał do bardziej zdecydowanego ruchu powstanie wraz z wyjściem poza wyznaczony w ten sposób obszar, czyli ok. 2060-2160 pkt. Opór jest tym bardziej wiarygodny, że kilkakrotnie, na jesieni 2003 r., zatrzymywał zwyżkę.

Indeks amerykańskiego szerokiego rynku - S&P 500 - zbliżył się do maksimów z przełomu 2001 i 2002 r. Również DJIA jest w pobliżu bariery o takim samym znaczeniu. Po udanej poniedziałkowej sesji wczorajsze notowania pokazały, że indeksy znajdują się pod wpływem tych oporów. Dobre dane o zaufaniu konsumentów nie pomogły ani dolarowi, ani giełdom. Sytuację będzie można uznawać za korzystną dla posiadaczy akcji dopóki S&P 500 nie spadnie poniżej linii trendu, biegnącej po dołkach z marca i listopada ub.r. (1100 pkt). Gdyby do tego doszło, zmalałyby szanse na test 1170 pkt. Na zatrzymanie ruchu w górę wskazuje dzienny MACD. Znajduje się on na poziomie, do którego dotarcie, od 2000 r. bezbłędnie przestrzega przed ochłodzeniem koniunktury.

Blisko krótkoterminowego rozstrzygnięcia jest londyński FT-SE 100. Wczoraj nieznacznie odbił się od dolnej granicy konsolidacji, jaka trwa od początku roku. Przełamanie 4440 pkt będzie oznaczało utworzenie formacji podwójnego szczytu. To może stać się wstępem do silniejszej korekty. Mogłaby ona sprowadzić indeks w okolice 4 tys. pkt.

Najdroższy od ponad trzech lat jen negatywnie odbija się na notowaniach w Tokyo. Nikkei wciąż nie pokonał ubiegłorocznego szczytu i maleją szanse, że to się wreszcie stanie. Japoński minister finansów stwierdził wczoraj, że interwencje walutowe nie mają na celu utrzymanie kursu jena na jakimś konkretnym poziomie, czy też zbijanie jego wartości. Ich zadaniem jest jedynie ograniczać wahania rynkowe. W tej sytuacji jest prawdopodobne, że dolar niedługo będzie kosztował 101,5 jena.