Ostatni etap trendu wzrostowego trwał na wykresie S&P 500 ponad dwa miesiące. Choć indeks z dużym trudem podążał na północ, to prawie na każdej sesji poprawiał 52-tygodniowe maksimum. Osiągnięte w poprzedni piątek 1155,4 pkt, to najwyższa wartość od 19 marca 2002 roku. Spadającą dynamikę wzrostu bardzo dobrze obrazuje wskaźnik ATR, mierzący zmienność rynku. Od lipca 2002 roku znajduje się w trendzie spadkowym i na ostatniej sesji zeszłego roku znalazł się poniżej 8 punktów. Poprzednio zdarzyło się to 6 lat wcześniej.
Dwa mocne spadki na początku tygodnia sprawiły, że dość już męcząca sytuacja może ulec zmianie. Przebiciu przyspieszonej linii trendu na wykresie S&P 500 towarzyszyło przełamanie spadkowej tendencji przez wskaźnik ATR. To dodaje wiarygodności negatywnemu dla posiadaczy akcji sygnałowi, zapowiadając ponadto większą zmienność amerykańskiego rynku.
Zmianę nastrojów za Atlantykiem europejskie giełdy przyjęły na razie spokojnie. Nie było gwałtownej wyprzedaży, nie padły też ważniejsze techniczne sygnały. Wyjątek stanowi londyński indeks FT-SE 100, na wykresie którego pojawiła się formacja podwójnego szczytu. Po nieudanym ataku na wierzchołek z 5 stycznia FT-SE spadł poniżej 4440 pkt, gdzie znajdowała się linia szyi opisywanej figury. W połączeniu z przebiciem najszybszej linii trendu stanowi to istotną zachętę do pozbywania się akcji. Jednak za wcześnie jest mówić, że to koniec szans na powrót do wzrostu w najbliższym czasie. Formacja kanału, obejmująca ostatnie siedem miesięcy notowań, wskazuje na spadek do 4,3 tys. punktów. Dopiero to, jak rynek zachowa się na tym poziomie, zadecyduje o koniunkturze na kilka najbliższych tygodni, a być może nawet miesięcy.
Gwałtowne spadki notowań nie są tylko specjalnością giełdy w Warszawie. Indeks Bovespa, mierzący koniunkturę na rynku w Sao Paolo, stracił w czwartek ponad 6% i podobnie jak WIG20 zmienił trend krótkoterminowy na spadkowy. Różnica między rynkami jest istotna - nim doszło do załamania, Bovespa zyskał w zeszłym roku ponad 100%, co było jednym z lepszych wyników na świecie. Wartość WIG20 w tym samym czasie wzrosła tylko o 34%. Na wykresie brazylijskiego indeksu pojawił się podwójny szczyt, co zapowiada kontynuację spadków w najbliższym czasie.
Jeśli za wyprzedażą na warszawskiej giełdzie stoi kapitał zagraniczny, to można przypuszczać, że znajduje schronienie na Węgrzech. Tamtejszy BUX nie tylko nie poddaje się dekoniunkturze na emerging markets, ale bije rekordy. W środę po raz pierwszy od czasów internetowej hossy zamknął sesję powyżej 10 tys. punktów. Do rekordu wszech czasów z 10 marca 2000 roku brakuje już tylko kilkaset punktów.