Podczas piątkowej sesji obserwowaliśmy bardzo wysoką zmienność kursów. Na otwarciu za dolara płacono 3,838, a za euro 4,765, co odpowiadało odchyleniu od starego parytetu 1,5% po słabej stronie. Po południu doszło do wyprzedaży złotego przez banki zagraniczne i klientów, co przyczyniło się do gwałtownego wzrostu obydwu kursów. Dodatkowo przy EUR/PLN na poziomie 4,77 przekroczone zostały zlecenia stop-loss, co spowodowało wzrost kursu do rekordowego poziomu 4,794. Później kurs kilkakrotnie bił rekordy, a po znacznie słabszych od oczekiwań danych o bilansie płatniczym osiągnął historyczne maksimum - 4,801. Odchylenie wynosiło wtedy 2,35%.
W tym tygodniu ze strony makroekonomii nie ma ważniejszych wydarzeń. Wciąż będzie utrzymywała się niepewność co do implementacji reform finansów publicznych, a piątkowe dane o bilansie płatniczym mogą ciążyć na złotym. Spodziewam się, że złoty pozostanie w okolicach 2% odchylenia. W przypadku ewentualnej dalszej deprecjacji kolejnym oporem na odchyleniu jest 3,1%.
Tekst wyraża osobiste poglądy autora