Do Microsoftu, monopolisty z Redmond, który "od zawsze" był obiektem ataków hakerów i krytyki ze strony zwolenników darmowego oprogramowania, ostatnio dołączył SCO. Amerykański producent systemów operacyjnych Unix, instalowanych głównie na serwerach, postanowił wydać walkę konkurencyjnemu bezpłatnemu Linuksowi, tworzonemu przez tysiące pasjonatów z całego świata. SCO rości sobie prawa do Linuksa i chce pobierać opłaty za jego użytkowanie. Firma twierdzi, że część kodu jądra systemu, którego autorem jest Fin Linus Torvalds, została wykradziona z jej produktów.

Wirus MyDoom, który po raz pierwszy pojawił się w internecie tydzień temu, rozsyła się przede wszystkim jako załącznik do e-maili. Pierwsza wersja robaka, MyDoom.A, została zaprogramowana, by zablokować stronę www.sco.com. Atak, polegający na wysyłaniu zapytań do witryny z ok. 400 tysięcy zainfekowanych komputerów równocześnie, powiódł się. W sobotę SCO zdecydowała się usunąć swój adres z internetu, by rozładować ruch w sieci. Wczoraj witryna firmy pojawiła się pod adresem www.thescogroup.com. Wirus ma pozostać aktywny do 12 lutego.

Kolejna wersja wirusa, MyDoom.B, dziś ma przypuścić atak na stronę Microsoftu. Specjaliści jednak uspokajają. - Najgorsze za nami i oczekujemy, że we wtorek bardzo niewiele się wydarzy - mówił wczoraj agencji Bloomberga Mikko Hyponen, dyrektor ds. badań z fińskiej firmy F-Secure, jednego z dostawców oprogramowania antywirusowego. - Z jakiegoś nieznanego powodu rozprzestrzenianie się drugiego MyDooma nie postępuje zbyt szybko - wyjaśnia. W przypadku pierwszego z robaków firma dostawała "setki tysięcy" raportów o jego obecności. Jeśli zaś chodzi o drugie "wcielenie", tych raportów dostała zaledwie kilkadziesiąt.

Według CNN, straty wyrządzone przez wirusa - m.in. zmniejszenie przepustowości sieci, wydatki na obsługę techniczną - mogą sięgnąć 250 mln USD. Inne źródła mówią o szkodach sięgających kilku, a nawet kilkudziesięciu miliardów dolarów. O tym, jak dotkliwe muszą być straty dla Microsoftu i SCO, świadczy fakt, że obie firmy przeznaczyły po 250 tys. USD nagrody za informację o twórcach wirusa. Na razie wszystkie tropy wskazują, że MyDoom powstał w Rosji.