Wicepremier i minister gospodarki Jerzy Hausner uważa, że pełne przejście przez Polskę na obowiązującą w Unii Europejskiej metodę rachunkową ESA95 jest możliwe najwcześniej od 2006 roku. - Nie potrafię powiedzieć, kiedy dokładnie zostanie ta metoda wprowadzona: w 2005 czy w 2006 roku. Ale pierwszym rokiem, kiedy według niej będziemy prowadzić wszystkie rachunki, może być rok 2006 - powiedział J. Hausner. Wicepremier wykluczył w ten sposób sytuację, kiedy dla ochrony przed przekroczeniem konstytucyjnych progów ostrożnościowych związanych z rosnącym zadłużeniem państwa, rząd mógłby przejść na unijne metody rachunkowe ESA95 jeszcze w 2004 roku.

Zadłużenie Polski, liczone według tych metod, byłoby niższe o ok. 40 mld zł, czyli o kilka punktów procentowych w relacji do produktu krajowego brutto, niż wynika to z metod stosowanych obecnie w naszym kraju. Według danych przedstawionych przez Ministerstwo Gospodarki, już w ubiegłym roku zadłużenie Polski przekroczyło próg 50% w relacji do PKB. W roku bieżącym zbliży się lub nawet może przekroczyć poziom 55%, a w roku 2005 lub 2006 próg 60%. Gdyby tak się stało, konstytucja nakłada na rząd obowiązek przygotowania budżetu na kolejny rok bez deficytu. To oznacza konieczność przeprowadzenia głębokich cięć w wydatkach i, prawdopodobnie, podniesienia podatków.

Jednak zdaniem ekonomistów, nie jest przesądzone, że stanie się tak, jak mówi o tym dziś J. Hausner. Być może swoimi wypowiedziami wicepremier chce uspokoić rynki finansowe. - Rząd próbuje grać z rynkami - mówi Rafał Antczak, ekonomista CASE. Jego zdaniem, rząd już w tym roku może przejść na ESA95, co na dwa lata odsunie ryzyko przekroczenie progu zadłużenia w wysokości 60% PKB. - Ale decyzja taka, bez radykalnego planu oszczędnościowego, oznacza osłabienie złotego i wzrost rentowności papierów skarbowych - uważa R. Antczak.