Udziałowcy Shinsei sprzedali w ramach IPO 440 mln walorów, czyli jedną trzecią kapitału akcyjnego spółki, po 525 jenów za sztukę. Była to cena z górnej granicy ustalanych wcześniej widełek. 242 mln akcji Shinsei trafiło do inwestorów w Japonii, a 198 mln papierów znalazło się w rękach podmiotów zagranicznych.
Inwestorzy chętnie kupowali akcje banku, który prognozuje już na ten rok czwarty z rzędu zysk i doszedł do porozumienia z rządem w sprawie umorzenia około 90% złych długów. Na koniec września ub.r. Shinsei szacował nieściągalne należności na 2,8 mld USD, co stanowiło 4,1% wartości wszystkich udzielonych kredytów. Np. w przypadku największego japońskiego banku - Mizuho Financial Group - odsetek ten wynosił 5,1%.
- Wygląda na to, że inwestorom spodobała się możliwość szybkiej likwidacji problemu złych długów. Ponadto bank ma dobre perspektywy wyników - powiedział agencji Bloomberga Hideaki Kurimoto z funduszu Meiji Dresdner Asset Management, który również zapisał się na papiery Shinsei.
Powodzenie oferty banku to duży sukces dla funduszu Ripplewood, lidera konsorcjum będącego największym udziałowcem tej instytucji. Fundusz, założony przez Timothy Collinsa (byłego pracownika banku Lazard Freres), stanął na czele grupy inwestorów, którzy cztery lata temu kupili upadający Long-Term Credit Bank za 121 mld jenów. Teraz na sprzedaży akcji Shinsei inwestorzy (w konsorcjum znajduje się też m.in. Citigroup i Deutsche Bank) osiągnęli stopę zwrotu w wysokości 91%.
Akcje Shinsei zadebiutują na giełdzie tokijskiej 19 lutego. Banki inwestycyjne, które organizowały ofertę - Morgan Stanley, Nikko Citigroup i Nomura, zarobiły na tej transakcji ok. 10,4 mld jenów.