"Inflacja wzrosła, m.in. z powodu cen żywności. W pierwszej połowie stycznia ich wzrost był zgodny z sezonowością. Dużą rolę odgrywają tu też ceny pieczywa, drożeje chleb, a to jest związane z zaskakującą sytuacją na rynku zbóż. Nie radzi sobie tutaj Agencja Rynku Rolnego - zboże w elewatorach jest, a na rynku go nie ma" - powiedział Michał Dybuła, ekonomista BNP Paribas.
Do wzrostu inflacji przyczyniły się również ceny paliw oraz wciąż słaby złoty wobec dolara.
"Wzrost inflacji w styczniu był głównie spowodowany paliwami, alkoholem, wyrobami tytoniowymi. Jest też trochę niepewności z opłatami w ochronie zdrowia. W styczniu były negocjacje z szpitalami i nie wiem, czy to nie będzie miało jakiegoś wpływu na ceny ogólne. Mamy więc wpływ zmian cen urzędowych" - powiedziała Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomista Banku Handlowego w Warszawie.
To właśnie z powodu tradycyjnego w styczniu wzrostu cen urzędowych, prognozy inflacji w tym miesiącu są zazwyczaj obarczone dużą dozą niepewności. Rośnie wtedy akcyza na wyroby tytoniowe, alkoholowe, mają miejsce zmiany koszyka VAT, podwyżki abonamentu telewizyjnego, opłat pocztowych itd.
Niezbyt prosta wydaje się na dzień dzisiejszy prognoza ścieżki inflacyjnej na kolejne miesiące. Dużo może zależeć od m.in. wejścia Polski do Unii Europejskiej (UE) 1 maja.