Ostatni tydzień obfitował w wiele ciekawych wydarzeń. Ustanowione zostały nowe szczyty indeksu i futures. Rynek wspinał się kolejnymi falami coraz wyżej. Niestety, w piątek na wykresie świecowym powstała czarna świeca obejmująca dwie poprzednie. Wydźwięk jej jest negatywny. Środków na kupno akcji wystarczyło zaledwie na wysokie otwarcie rynku - potem zaczęła się stopniowa przecena. Po raz kolejny giełda zachowała się wbrew oczekiwaniom większości.

Kontakty zaczęły sesję wysoko - 1768 pkt. Kilkanaście minut przed otwarciem kasowego osiągnęły szczyt - 1789 pkt. Ruch ten miał charakter euforii. Wielu graczom wydawało się, że indeks uwolniony z łańcucha oporów pogna w górę i należy się koniecznie załapać na długą pozycję. Wskazywała na to wysoka dodatnia baza kontraktów po godz. 10. Wynosiła około 30 pkt. Euforia gasła stopniowo. Na poziomie 1760 pkt uruchomiły się stopy, które sprowadziły bazę poniżej 20 pkt. Od 12.00 rynek podążał bocznie, a futures oscylowały w okolicy 1740 pkt.

Wymowa sesji jest negatywna. Na wykresie kontraktów wystąpiła bowiem formacja objęcia bessy, zapowiadająca odwrócenie trendu. Dotyczy to jednak tylko wykresu futures, bowiem nie można z całą pewnością powiedzieć tego samego o WIG20. Obecnie ważne wsparcie kontraktów znajduje się na linii przebitych wcześniej oporów, tj. 1725-1730 pkt. Należy wobec tego poczekać z zajmowaniem pozycji do poniedziałku. Rynek może otworzyć się niżej - wynikać będzie to ze strachu. Jeśli po kilku godzinach zabraknie sprzedających, a obroty wygasną - może się okazać, że dalszy ciąg spadków nie nastąpi. Wydaje się, że potrzebujemy stabilizacji na kilka sesji. Potem być może zbierzemy siły do kolejnego ataku na 1800 pkt.