- Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby uwolnić kolegów z więzienia - zapowiedział przebywający w Izraelu Leonid Niewzlin, właściciel 8% akcji Jukosu. - Jeśli władze rosyjskie zagwarantują wypuszczenie ich na wolność, wówczas zrezygnujemy na rzecz skarbu państwa z naszych udziałów. Warunek jest jeden. Najpierw wolność dla naszych kolegów, dopiero potem my odstępujemy akcje - dodał. L. Niewzlin podkreślił, że wypowiada się też w imieniu Władimira Dubowa, udziałowca powiązanego z Jukosem banku Menatep, który również przebywa w Izraelu.
40-letni Michaił Chodorkowski, uznawany do niedawna za najbogatszego Rosjanina (w 2002 r. jego majątek szacowano na 8 mld USD), to największy udziałowiec banku Menatep, który jest właścicielem 44% walorów Jukosu. Został aresztowany 25 października ub.r. pod zarzutem machinacji podatkowych i defraudacji. Wcześniej, bo 2 lipca, do aresztu trafił natomiast prezes Menatepu Płaton Lebiediew. Obu biznesmenom zarzuca się oszukanie fiskusa na 3,4 mld USD. W Rosji głośno spekuluje się jednak, że chodziło o chęć "wyeliminowania" potentata przez Kreml przed wyborami parlamentarnymi, które odbyły się w grudniu i zakończyły druzgocącym zwycięstwem ugrupowania Władimira Putina. Chodorkowski wcześniej finansował partie opozycyjne.
Menatep jest największym udziałowcem Jukosu. Jeśli pozbyłby się akcji, wówczas wartość całych aktywów grupy spadłaby o połowę, do ok. 7 mld USD. To znacznie ograniczyłoby możliwość Chodorkowskiego w rywalizacji z Putinem. Szef służb prasowych Kremla Aleksiej Gromow nie chciał komentować propozycji. Prokuratura stwierdziła jednak, że nie zamierza reagować "na tak absurdalne propozycje".
Jukos dwa tygodnie temu zgodził się na rezygnację z fuzji z lokalnym rywalem Sibnieftem, którą wyceniono na 13,9 mld USD.
- Komentarz