Kierownictwo telekomunikacyjnej firmy poczuło się wywołane do tablicy informacjami prasowymi na temat ewentualnego udziału Szeptela w zakupie należącego do KGHM Dialogu. Mimo że analitycy nie traktują szepietowskiej spółki jako poważnego oferenta, zarząd nie informuje, czy uczestniczy ona w przetargu ogłoszonym przez miedziowy koncern ani tym bardziej, jak wyobrażałby sobie sfinansowanie wielomilionowej transakcji przez przedsiębiorstwo notujące ponad 18 mln zł przychodów i 9 mln zł straty netto (dane za 2003 r.). Nie wypowiada się nawet na temat tego, czy zwrócił się do KGHM o memorandum o wiele większego Dialogu. - Nie mogę udzielić odpowiedzi na to pytanie. Nie potwierdzam i nie zaprzeczam - mówi nam Mariusz Pilewski, prezes Szeptela. KGHM nie udziela informacji na ten temat.

Zarząd szepietowskiej spółki wykorzystał jednak okazję, by - "w obliczu docierających do władz spółki oraz przedstawicieli mediów informacji rynkowych, sugerujących plany połączenia Szeptela z firmą telekomunikacyjną Dialog" - złożyć stosowne oświadczenie. Zadeklarował, że rozważania na ten temat traktuje jako wyraz uznania dla wyników restrukturyzacji. Przyznał, że "być może" sytuacja i pozycja spółki usprawiedliwiają jej wpisywanie w scenariusze różnych transakcji na rynku telekomunikacyjnym. Chodzi przy tym o transakcje, w których wskazany byłby udział krajowego operatora ulokowanego na rynku publicznym. Jak zapewnia nas prezes Pilewski, Szeptel jako spółka giełdowa może być platformą do działań mających na celu np. upublicznienie Dialogu. - Nasze oświadczenie jest deklaracją intencji - mówi prezes. Przyznaje, że spółka może być wykorzystana do wprowadzenia na GPW nie tylko Dialogu, ale i innych przedsiębiorstw. Czy Szeptel robi coś w tym kierunku? - Nie udzielę informacji na ten temat - stwierdził prezes. Zapewnił jednak, że firma nie wysyłała żadnych memorandów do potencjalnych inwestorów, którzy chcieliby ją potraktować jako wehikuł do upublicznienia aktywów.

- Komentarz

Szeptel niczego nie potwierdza i niczemu nie zaprzecza, ale mówi, że jakby co, to... Dobrze, że zarząd reklamuje publiczny status spółki, skoro nie wyklucza jego wykorzystania przez innych graczy na rynku telekomunikacyjnym. Niepotrzebnie jednak sprawia wrażenie, że w kwestii Dialogu jest coś na rzeczy. Bo albo rzeczywiście jest - i wtedy powinien powiedzieć coś więcej, by sprawa nie wyglądała śmiesznie, biorąc pod uwagę wielkość obu firm - albo nie ma, a wówczas niepotrzebnie powiększa zamęt w głowach inwestorów.