Mali chłopcy marzą najczęściej, żeby zostać strażakiem albo wojskowym. Co Pan sobie wyobrażał? Widział Pan siebie na czele dużego przedsiębiorstwa?
Będąc małym chłopcem, chciałem być kosmonautą. Zupełnie inaczej sprawy wyglądają później - pod koniec liceum czy na studiach. Zmiana ustroju gospodarczego w Polsce na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych dała wielu osobom szansę założenia własnego biznesu, mając za konkurencję w większości wypadków jedynie nieefektywnie działające przedsiębiorstwa państwowe. Ja wybrałem sektor dystrybucji farmaceutycznej. Mając świadomość, jak funkcjonuje on w krajach Europy Zachodniej, wspólnie ze Zbigniewem Molendą, współzałożycielem Medicines i obecnym członkiem zarządu PGF, określiliśmy wizję rozwoju spółki, którą konsekwentnie realizowaliśmy. Ponieważ wizja ta przewidywała osiągnięcie pozycji lidera w branży, zakładałem, że będę uczestniczył w zarządzaniu dużą spółką. Od początku traktowałem to jednak raczej jako konsekwencję rozwoju firmy, a nie cel sam w sobie.
Dlaczego wybrał Pan publiczną ofertę akcji? Czy w rozważaniach były brane pod uwagę też inne możliwości pozyskania kapitału przez spółkę?
Większość firm, szczególnie w branży handlowej, w kilka lat po rozpoczęciu działalności staje przed barierą rozwoju w postaci niedostatecznych kapitałów własnych. Oczywiście, najpierw wykorzystuje się zdolności kredytowe, jednak w pewnym momencie dochodzi się do etapu, w którym zwiększenie długu jest niebezpieczne. Wtedy można zdecydować się na dalszy rozwój w oparciu o środki generowane przez spółkę, których, przy założeniu, że firma się rozwija, jest coraz więcej. W przypadku Medicines istniała jednak możliwość znacznie szybszego rozwoju poprzez podniesienie kapitału. Naszym pomysłem była konsolidacja bardzo wówczas rozdrobnionego rynku. Giełda natomiast z jednej strony pozwalała pozyskać pieniądze na przejęcia, a z drugiej - dawała duży atut w transakcjach fuzji z innymi podmiotami.
Wydaje mi się, że możliwości rynku publicznego wykorzystaliśmy dobrze - w ciągu 6 lat od debiutu nasze obroty zwiększyły się ponadtrzynastokrotnie, a udział w rynku wzrósł z czterech do dwudziestu procent.