Rząd amerykański publikuje co roku specjalny raport o miejscach, w których najczęściej dochodzi do prania brudnych pieniędzy. W najnowszym opracowaniu wiele miejsca poświęcono Łotwie. Według Amerykanów, w tym kraju, gdzie mieszka zaledwie 2,4 mln osób, zjawisko prania pieniędzy ma relatywnie podobne rozmiary, jak w dużo większych Niemczech, Francji czy Wielkiej Brytanii. Według FBI, na Łotwie dochodzi do tysięcy podejrzanych transakcji rocznie.
Wśród innych powodów, dla których Łotwa znalazła się na liście, Amerykanie wymieniają dużą liczbę zorganizowanych grup przestępczych oraz brak odpowiednich zabezpieczeń w bankach. Depozyty osób lub instytucji spoza Łotwy stanowią ponad połowę wartości aktywów tamtejszych instytucji finansowych.
Amerykanie zapowiedzieli, że są gotowi pomagać Łotwie w zwalczaniu nielegalnych procederów. Dla Białego Domu jest to o tyle ważna sprawa, że kraj ten prawdopodobnie już w kwietniu tego roku stanie się członkiem NATO. Od 1 maja będzie też należeć do Unii Europejskiej.
Gospodarka Łotwy rozwija się przede wszystkim dzięki tranzytowi ropy i innych surowców z Rosji do zachodniej części Europy. W ub.r. PKB tego kraju prawdopodobnie wzrósł o ok. 7%, co było jednym z najlepszych wyników w skali kontynentu.
Bloomberg