Bez większej historii przebiegła środowa sesja na rynku papierów skarbowych. Uwagę inwestorów przyciągała głównie aukcja obligacji 10-letnich. Jej wyniki nie były jednoznaczne, więc nie wywołały większych reakcji na rynku wtórnym. Cała oferta została sprzedana, ale popyt tylko nieznacznie ją przekraczał. Dlatego nie dziwi, że rentowność na przetargu była większa niż na rynku wtórnym. To znak, że inwestorzy nie tylko nie spodziewają się poprawy notowań, ale liczą się z ich spadkiem.
Marzec przyniósł pewną poprawę nastrojów, co można wiązać z przejściem przez pierwsze głosowanie w parlamencie ustaw z planu Hausnera. Wzrostowi cen sprzyjała też koniunktura na świecie. Rentowność 10-letnich obligacji amerykańskich spadła do najniższego poziomu od lata ub.r. W tym kontekście obniżka dochodowości naszych papierów wygląda dość skromnie. Dlatego ocieplenie nastrojów może okazać się tymczasowe.
Wczoraj po południu 2-letnimi obligacjami handlowano z rentownością 6,376%, 5-letnimi 6,585%, natomiast 10-letnimi 6,644%. Były to poziomy minimalnie wyższe niż we wtorek.