Reklama

Problemy z VAT dopiero przed nami

Ustawa o VAT wymaga jeszcze tylko podpisu prezydenta. Jednak to, że Aleksander Kwaśniewski podpisze nową ustawę, nie zakończy problemów z VAT-em. Zdaniem specjalistów - one się dopiero zaczną.

Publikacja: 12.03.2004 08:59

Ustawa o VAT wywołała w Sejmie prawdziwą burzę. Już dawno nie było takiej walki o zapisy, jaka towarzyszyła omawianiu poszczególnych artykułów w komisjach sejmowych. Nic dziwnego - to, z czym do tej pory mieli do czynienia posłowie i senatorowie, a teraz będą musieli się zapoznać przedsiębiorcy - to prawie całkiem nowa ustawa.

Nowe definicje

starych czynności

- Unia kształtowała przepisy dotyczące tego podatku przez wiele lat - powiedziała Joanna Bobrowska z Kancelarii Doradztwa Podatkowego BUK. - Są więc one dla obywateli państw unijnych znane i zrozumiałe choćby tylko ze względu na czas ich stosowania a i zapewne ze względu, że zmiany były spowodowane odkrytymi i znanymi wszystkim użytkownikom błędami i niedociągnięciami. Dla nas, niestety, wszystkie przepisy są nowe i wprowadzane jednorazowo. Bo tak naprawdę nowa ustawa o podatku od towarów i usług tylko z nazwy dotyczy znanego i stosowanego od 1993 r. podatku. Jest to jednak myląca zbieżność nazw. Podatek mimo tej samej nazwy jest całkiem nowym rozwiązaniem prawnym - dodała.

- Można powiedzieć, że ze starej ustawy o VAT pozostała praktycznie tylko zasada, że VAT płaci się przy sprzedaży, a odlicza przy zakupie - powiedział Piotr Żurowski, doradca podatkowy z KPMG. - Nawet czynności prawne, podlegające opodatkowaniu, zostały zdefiniowane na nowo.

Reklama
Reklama

Przykładem mogą być usługi. Do tej pory o tym, co jest, a co nie jest usługą, decydował Główny Urząd Statystyczny, a konkretnie wydawane przez ten urząd klasyfikacje statystyczne (w tym Polska Klasyfikacja Wyrobów i Usług, czyli słynne PKWiU). Rozpoczęcie działalności usługowej przez przedsiębiorcę często wiązało się z wizytą w urzędzie statystycznym i studiowaniem PKWiU w celu ustalenia, jak opodatkowana jest dana usługa. Nowa ustawa usługę definiuje jako "każde świadczenie, które nie jest dostawą towaru". Efekt - nowa definicja z jednej strony ułatwia życie, bo nie wymusza wizyt w urzędzie statystycznym, z drugiej - stanowi rozszerzenie zakresu czynności, podlegających opodatkowaniu. Takich "nowości"jest znacznie więcej.

- Tak jest np. z kolejną już definicją działalności gospodarczej, która na potrzeby podatku VAT jest odmienna od stosowanych w innych, też podatkowych ustawach - wskazuje J. Bobrowska.

Ucierpi leasing

Nowe definicje dotknęły najbardziej branżę leasingową. Otóż - według nowej ustawy - każda umowa leasingowa, która kończy się przeniesieniem prawa własności, jest sprzedażą. Przedstawiciele leasingu wskazują, że w Polsce takie właśnie umowy stanowią przeważającą większość podpisywanych. W czym tkwi problem? W tym, kiedy pojawia się obowiązek zapłaty podatku. Do tej pory leasingobiorca płacił VAT od każdej z rat, teraz - tak jak przy sprzedaży - zapłaci VAT na samym początku. Branża twierdzi, że jeśli nie spowoduje to załamania w leasingu, to na pewno uniemożliwi sporej grupie małych przedsiębiorców skorzystanie z oferty firm leasingowych. Nie będzie ich stać na zapłacenie podatku od wartości całej umowy na samym początku.

Jednak nie tylko nowe definicje pojawiają się w ustawie o VAT. Są tam także całkiem nowe pojęcia prawne - w tym te z przymiotnikiem "wewnątrzwspólnotowy". I - zdaniem specjalistów - na nich właśnie przedsiębiorcy mogą sobie połamać zęby.

Eksport i import

Reklama
Reklama

bez granic celnych

Nowa ustawa wprowadza m.in. takie pojęcia, jak wewnątrzwspólnotowa dostawa towarów czy usług.

- Te nowe pojęcia zdefiniowane zostały, niestety, w sposób mało czytelny poprzez liczne odwołania do późniejszych artykułów, co dla podatnika dopiero zapoznającego się z nowymi przepisami może być całkowicie nieczytelne - stwierdziła J. Bobrowska.

Tymczasem te przepisy właśnie decydują o tym, czy wobec towaru lub usług da się stosować stawkę 0%, czyli taką, jaka obowiązuje w eksporcie, czy takie, jak przy handlu na rynku polskim. W imporcie zaś VAT - co do zasady - naliczany jest w kraju, do którego towar trafia ostatecznie i według miejscowych regulacjiTylko że w Unii Europejskiej z importem i eksportem jest pewien problem - nie ma granic celnych. Do tej pory przedsiębiorcy na granicach wypełniali odpowiednie druki SAD, dzięki czemu posiadali zarówno dowód, że towar wyjechał z kraju lub do niego wjechał, jak i informację o wartości towaru, jaki importują czy eksportują. Teraz zabraknie granic, a także tych dokumentów. W rezultacie to sam przedsiębiorca będzie musiał udowodnić, czy towar wyjechał za granicę - przy eksporcie do UE - oraz przedstawić jego wartość dla celów opodatkowania VAT przy zakupach z UE.

- Znaczna część biurokracji, którą do tej pory wykonywały służby celne, spadnie teraz na podatnika - powiedział P. Żurowski. - Będą musieli udowodnić, że towar wyjechał za granicę oraz określić podstawę opodatkowania przy zakupach z UE.

Trzeba rejestrować

Reklama
Reklama

Żeby uniknąć oszustw podatkowych, Polska będzie musiała się włączyć do unijnego systemu wymiany informacji pomiędzy służbami podatkowymi. Do tego konieczna jest rejestracja podmiotów, które zajmują się wymianą handlową z krajami UE. Oznacza to masę papierkowej roboty, w tym rozsyłanie nowych numerów identyfikacji podatkowej. Na wykonanie tej roboty resort finansów będzie miał niewiele ponad 1,5 miesiąca. Czy da radę? Resort finansów twierdzi, że tak. Pytanie, czy poradzą sobie z tym przedsiębiorcy. Zwłaszcza, że ustawa jest w tej dziedzinie niejasna.

- Zapisy zostały tak sformułowane, że aby trafić do rejestru, trzeba być płatnikiem VAT zarejestrowanym dzięki złożeniu odpowiedniej deklaracji tzw. VAT R - powiedziała J. Bobrowska. - Tyle tylko, że ten druk nie obowiązywał zawsze i wiele firm, które są płatnikami VAT, takich deklaracji nie składało. Powinny więc teraz zrobić to na nowo.

Co będzie, jeśli przedsiębiorca nie zostanie na czas zarejestrowany? Podatek od tego towaru zostanie naliczony dwa razy - przez polskie służby skarbowe, które uznają, że towar pozostał w kraju, oraz przez urzędników fiskusa w kraju, do którego towar został sprzedany.

Nie jest wcale powiedziane, że jeśli ktoś pomyślnie przejdzie procedurę rejestracji, będzie mógł liczyć na to, że towary przez niego wyeksportowane zostaną objęte stawką 0%. Dlaczego? Ponieważ będzie musiał przedstawić potwierdzenie, że towar dotarł do kraju przeznaczenia, np. fakturę sprzedaży, potwierdzenie przywozu czy inny dokument. Albo - być może - wszystkie dokumenty na raz.

- W większości krajów Unii Europejskiej wystarczy jeden dokument potwierdzający wywóz - powiedział P. Żurowski. - Ale w nowej ustawie, w artykule wymieniającym dokumenty potwierdzające wywóz z Polski, znalazło się sformułowanie, że stosuje się stawkę zero, jeśli wszystkie te dokumenty "łącznie" wskazują na wywóz towaru poza kraj. Może się więc okazać, że urzędy skarbowe będą żądać nie jednego, ale wszystkich wymienionych dokumentów w stosunku do każdej transakcji sprzedaży.

Reklama
Reklama

Z obrotem z krajami UE wiąże się jeszcze jeden zapis, budzący kontrowersje. Chodzi o kaucję gwarancyjną, którą ma wpłacać przedsiębiorca, jeśli liczy na szybki zwrot podatku od eksportu. Ma ona wynieść 250 tys. euro Tyle tylko, że z tej możliwości będą mogli skorzystać tylko najbardziej zamożni VAT-owcy. Reszty po prostu nie będzie stać na zamrożenie takiej kwoty.

Przepisy się komplikują

Specjaliści, którzy wskazują na trudne miejsca w ustawie, zwracają uwagę, że na nauczenie się tych przepisów zostało niewiele czasu.

- Ustawodawca nie przewidział żadnego okresu "przejściowego", w trakcie którego nasze błędy mogłyby być wolne od odpowiedzialności - powiedziała J. Bobrowska. - Nie ma też akcji informacyjnej o nowym podatku. Trudno zresztą spodziewać się pomocy od urzędników, którzy przecież podobnie jak podatnicy nie mają ustawy. Tylko że aparat skarbowy na poznanie tych przepisów ma czas do momentu przedawnienia się zobowiązania podatkowego. My, podatnicy, musimy dokonać tego do 1 maja 2004 r.

Przedsiębiorcy będą się borykać nie tylko z przepisami regulującymi wymianę międzynarodową, ale także dotyczącą handlu wewnątrz kraju. Tutaj też niewiele udało się poprawić. Ot, choćby sprawa czasu na odliczenie VAT.

Reklama
Reklama

- Do tej pory było tak, że podatek od uzyskanej faktury można odliczyć albo w miesiącu otrzymania tej faktury, albo w następnym - wskazał P. Żurowski. - Ten okres jest zbyt krótki. Jeśli ktoś się spóźnił, musiał robić wsteczną korektę deklaracji VAT-owskich, co bywa pracochłonne i skomplikowane. Sejm zaproponował ułatwienie - że taką fakturę, jeśli ktoś nie zdążył w terminie, można odliczać przez pięć kolejnych lat. To byłoby ułatwienie i dla firm, a dla budżetu zysk tym większy, im później VAT zostałby odliczony. Jednak Senat przywrócił stare zasady.

Nie tylko nie poprawiono starych zapisów, ale pojawiły się nowe, i to mocno skomplikowane. Przykładem może być sprawa częściowego odliczania podatku naliczonego. Z grubsza rzecz biorąc chodzi o to, że jeśli ktoś kupił maszynę, obłożoną 22-proc. VAT-em, i ta maszyna służy mu do wyrobu produktów, z których część objęta jest stawką podstawową, czyli 22%, a część z VAT zwolniona, to nie może odliczyć całego podatku zapłaconego przy zakupie. Odliczy sobie tylko część. Powstaje pytanie, jaką część. Niestety, tego nie wiadomo z góry, odliczony VAT bowiem będzie podlegać korektom przez pięć lat.

Wieczorne głosowania

Sejm późnym wieczorem przyjął ustawę o VAT. Posłowie przyjęli większość poprawek senackich - z jednym wyjątkiem: usługi dostępu do internetu, oferowane osobom indywidualnym, będą zwolnione z podatku. Senat chciał, aby objęte były stawką 22%, tak jak to będzie w przypadku usług dla firm. Wprowadzenia stawki podstawowej wymaga od Polski Komisja Europejska.

Posłowie zdecydowali, że umowy o dzieło, umowy-zlecenia oraz umowy agencyjne będą zwolnione z VAT, o ile są zawierane przez osoby fizyczne, związane "więziami prawnymi z pracodawcą". Może to oznaczać, że z podatku będą zwolnione osoby, które są zatrudnione przez zleceniodawcę. Takie same umowy, zawierane przez osoby prowadzące działalność gospodarczą, będą objęte 22-proc. VAT. Posłowie przychylili się także do propozycji Senatu, aby zakup komputerów dla szkół był objęty zerową stawką VAT. Także wszystkie usługi edukacyjne będą objęte stawką zerową - w tym np. kursy językowe czy szkolenie kierowców. Nie zmieniły się także zaproponowane przez senatorów reguły odliczeń podatku, zapłaconego przez przedsiębiorcę przy zakupie samochodu osobowego. Będzie można odliczyć maksymalnie 50% podatki, nie więcej niż 5 tys. zł.

Reklama
Reklama

Stawką obniżoną - 7% - będą objęte odzież i obuwie dziecięce. Za to - meble dla dzieci i artykuły sportowe, które wcześniej Sejm objął preferencyjną stawką, będą opodatkowane w wysokości 22%. Uzasadnieniem dla podwyżki podatku była luka budżetowa. Zdaniem wiceminister finansów Elżbiety Muchy, niższa, 7-proc., stawka VAT na te produkty kosztowałaby budżet aż 200 mln zł.

O ile posłowie koalicji w trakcie debaty nie krytykowali zapisów zaproponowanych przez Senat, to opozycja nie szczędziła słów krytyki. Jej zdaniem, niektóre senackie pomysły nadają się do zaskarżenia do Trybunału Konstytucyjnego.

- To zła ustawa - powiedziała z trybuny sejmowej Barbara Marianowska z PiS. Jej zdaniem, trzeba będzie jak najszybciej przygotować jej nowelizację. Jeszcze dalej w swoich rozważaniach poszedł Marek Zagórski z SKL. - Ta ustawa w niedługim czasie pobije wszelkie rekordy, jeśli chodzi o liczbę nowelizacji - stwierdził.

Przy okazji debaty posłowie pytali wiceminister finansów Elżbietę Muchę o możliwość zmniejszenia podstawowej (22%) oraz obniżonej (7%) stawki VAT. W jej opinii, takiej możliwości teraz po prostu nie ma. - Obniżenie podstawowej stawki o 1 pkt proc. kosztowałoby budżet państwa 2,2 mld zł, większa zmiana to wielokrotność tej kwoty - tłumaczyła Elżbieta Mucha. Także zmniejszenie stawki 7-proc. nie wchodzi w grę, gdyż w tym przypadku, zdaniem wiceminister, zmiana o 1 pkt proc. to wydatek budżetowy w wysokości 1,7 mld zł.

PAP

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama