Linie SAS należą do rządów trzech skandynawskich krajów - Danii, Norwegii i Szwecji. Plany zakładają, że w każdym z tych krajów powstanie oddzielna spółka obsługująca połączenia. Dodatkowo norweski oddział połączy się z tamtejszymi niewielkimi liniami - Braathens - i przyjmie nazwę SAS Braathens. - Postanowiliśmy przejść z dość oryginalnej struktury organizacyjnej na normalną. To z pewnością przyniesie firmie korzyści finansowe - poinformował Sture Stoelen, szef działu relacji inwestorskich w SAS.
Skandynawski przewoźnik w ubiegłym tygodniu poinformował, że w IV kwartale 2002 r. podwoił stratę, do 581 mln koron (78,3 mln USD). Ze względu na rosnącą konkurencję ze strony tzw. tanich linii lotniczych, firma musiała zmniejszyć ceny przewozów o ok. 30%. SAS jest w trakcie realizacji planu zmniejszenia kosztów działalności o 12,5 mld koron. Do tej pory zostały one zmniejszone o ponad 7 mld. Dodatkowe 2 mld koron mają zostać zaoszczędzone dzięki zmniejszeniu płac. W tej sprawie toczą się właśnie negocjacje ze związkami zawodowymi. Pod tym względem podział spółki jest korzystny dla zarządu, ponieważ zmniejsza efektywność działania związkowców.
Na 23 marca zwołane zostało walne zgromadzenie akcjonariuszy SAS, na którym zostanie przedyskutowana sprawa podziału. Udziałowcy będą jeszcze mieli możliwość zaprezentowania alternatywnych rozwiązań.
SAS są właścicielem hiszpańskich linii Spanair i sieci hoteli pod własną marką. W ub.r. Skandynawowie uruchomili też tanie linie - Snowflake. Zarząd deklaruje, że reorganizacja nie pociągnie za sobą sprzedaży żadnych z tych aktywów.
Informacja o podziale negatywnie wpłynęła na notowania spółki. W ciągu ostatnich dwóch sesji ich cena spadła prawie o 10%.