Reklama

Emituj w euro, spłacaj w USD

Ministerstwo Finansów, emitując obligacje denominowane w euro i spłacając długi dolarowe, może zarabiać na różnicach kursowych. Do tego umiejętnie handlując walutą, może rozwiązać część rezerwy rewaluacyjnej - twierdzą analitycy.

Publikacja: 20.03.2004 08:35

Z danych o wykonaniu budżetu państwa po lutym wynika, że Ministerstwo Finansów już przekroczyło o niemal 50% planowane na cały rok przychody z emisji obligacji na rynkach zagranicznych. Nie zmienia to jednak faktu, że resort nadal zainteresowany jest pozyskiwaniem środków poza rynkiem krajowym. Ministerstwo poinformowało już o zwiększeniu o 700 mln euro emisji euroobligacji z lutego. Analitycy twierdzą, że to na pewno nie koniec.

- Mimo niedawnej poprawy na krajowym rynku resort wciąż będzie przede wszystkim zapożyczał się za granicą. Tam sytuacja jest bardziej stabilna, a inwestorzy wciąż chętnie kupują nasze obligacje - mówi Rafał Benecki, ekonomista Banku Millennium.

Życzliwość zagranicznych inwestorów to jednak nie jedyny powód, dla którego resort finansów tak chętnie emituje obligacje poza granicami kraju, i to denominowane w euro. Analitycy twierdzą, że ministerstwo może zarabiać na różnicy kursowej między euro a dolarem. Większość spłacanych w najbliższym czasie zobowiązań Skarbu Państwa denominowana jest właśnie w słabych dolarach. Sprzedając obligacje denominowane w silnym euro, a następnie przewalutowując uzyskane stąd środki na złote i kupując dolary resort zarabia na różnicach kursowych.

Pewnie dlatego ministerstwo planuje emisję obligacji denominowanych w euro, skierowaną do krajowych inwestorów indywidualnych. Szacuje się, że Polacy mają w bankach depozyty w walucie obcej warte nawet 10 mld USD. Ich oprocentowanie jest jednak niewielkie. Ministerstwo może więc zaproponować instrument, który będzie atrakcyjny dla inwestorów (otrzymają wyższe oprocentowanie niż na lokacie) oraz dla resortu (odsetki niższe niż w przypadku obligacji emitowanych za granicą). Pierwsza tego typu emisja zostanie przeprowadzona jeszcze w tym półroczu.

Żeby jednak cała operacja była opłacalna, MF musi mieć nadzieję, że między rozliczeniem emisji w euro a kupnem dolarów na spłatę zobowiązań złoty choć trochę się umocni. Dlatego właśnie resort zapowiada, że środki z emisji w euro zamieni na złote na rynku walutowym, a nie w banku centralnym. "Przejście" przez rynek kwoty około 1 mld euro na pewno umocni naszą walutę. A wtedy resort finansów po niższej cenie kupi dolary - już nie na rynku, ale w NBP.

Reklama
Reklama

- Dodatkowo taka konstrukcja operacji nie powoduje zwiększenia rezerw walutowych banku centralnego, pozwala zaś na uwolnienie części rezerwy rewaluacyjnej - tłumaczy Rafał Benecki.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama