Przedstawiciele Jukosu pozytywnie oceniają pomysł powstania koncernu środkowoeuropejskiego. Do końca kwietnia ważny jest list intencyjny między węgierskim MOL-em i Orlenem, dzięki któremu obie spółki mogą wypracować wariant połączenia. - Integracja pionowa w sektorze paliwowym jest niezwykle ważna. Zupełnie inaczej tworzy się wtedy wartość koncernu. Rośnie na wszystkich szczeblach - od wydobycia, poprzez rafinację i marże na sprzedaży paliw - podkreślił P. Zolotarev. Prezes przyznał, że MOL, z którym Jukos współpracuje (spółki mają np. po 50% udziałów w firmie, wydobywającej ropę naftową), informował już Rosjan o możliwości konsolidacji w regionie. - Dopóki nie ma dokumentów i ustaleń, to tak, jakby mówić o kupnie działki na Marsie - stwierdził V. Paulius.
Ray Leonard, wiceprezes koncernu odpowiedzialny za rozwój, nie wykluczył, że Jukos zaproponuje Orlenowi utworzenie podobnej spółki, jaką Rosjanie zawiązali z MOL-em. - Nasz wspólny projekt z Węgrami w tym roku po raz pierwszy przyniesie zyski. Tegoroczne wydobycie planujemy na poziomie rzędu 2 mln ton ropy naftowej - stwierdził R. Leonard.
Wewnętrzne problemy Jukosu
Rosyjska spółka wyprodukowała w zeszłym roku ok. 80 mln ton ropy naftowej. Z tego ponad 70% zostało sprzedanych za granicą. Plany na ten rok stoją pod dużym znakiem zapytania, bo nowy rosyjski rząd zapowiedział wprowadzenie wyższych podatków od eksportu surowców. Przedstawiciele Jukosu obawiają się, że będą mieli do czynienia z taką sytuacją, gdy zysk ze sprzedaży będzie notowany dopiero wtedy, gdy cena baryłki ropy wyniesie 25 dolarów. Powyżej tego pułapu cały zysk może być przeznaczony na podatki. Kierownictwo Jukosu uzależnia decyzję o wielkości wydobycia od ustaleń rządu. - Mamy nadzieję, że dojdziemy z władzami do jakiegoś porozumienia. Na razie sytuacja i tak już się poprawiła w stosunku np. do poprzedniego roku, ponieważ rozpoczęły się dyskusje z władzami - mówią przedstawiciele naftowej firmy.
W połowie 2003 r. aresztowano Michaiła Chodorkowskiego, byłego prezesa Jukosu. Zarzucano mu m.in. oszustwa podatkowe. Sama firma do tej pory próbuje udowodnić, że koncesje na wydobycie ropy naftowej uzyskała legalnie. Jukos kupił też 92% akcji Sibnieftu, jednak z powodów politycznych nie może się z tą spółką połączyć (gdyby do tego doszło, powstałaby druga firma pod względem produkcji ropy naftowej na świecie). 28 marca odbędzie się walne zgromadzenie akcjonariuszy Sibnieftu, na którym Jukos zamierza przedstawić swoich kandydatów do zarządu, bo do tej pory nie ma nad firmą operacyjnej kontroli. Na razie prawnicy obu spółek prowadzą dyskusje o zaistniałej sytuacji. Komentarz
Jukos to jedna z najbardziej prozachodnich firm w Rosji. 25% jej kierownictwa to obcokrajowcy. Firma ma ambicje ekspansji w kierunku Europy Zachodniej, bo tam jest rynek zbytu na paliwa. Nic dziwnego, ze Polska, która wkrótce wejdzie do UE, jest dla Jukosu łakomym kąskiem. Rosjanie po cichu uzyskali już mocną pozycję w naszych rafineriach. Pozostaje wierzyć im na słowo, że nigdy nie zachowają się jak Gazprom, który zakręcił kurek z gazem.