Wtorkowy wzrost spowodował powrót indeksu kontraktów nad przełamaną w piątek kilkumiesięczną linię trendu wzrostowego. Można to interpretować jako zanegowanie sygnału sprzedaży. Piątkowy spadek wygląda teraz na "strząśnięcie" przed dalszym wzrostem. Atak na opór utworzony przez kilka dziennych maksimów z połowy marca na poziomie 1772 pkt wydaje się bardzo prawdopodobny. Pozytywny wynik testu linii trendu w innych okolicznościach pozwalałby spodziewać się w ogóle powrotu hossy i przekroczenia szczytu z 8 marca na poziomie 1832 pkt. Tym razem jednak byłaby to zbyt pochopna interpretacja.

Taki, a nie inny, obraz kontynuacyjnego wykresu kontraktów w dużym stopniu wynika ze zmiany serii. W połączeniu z dość wysoką bazą spowodowało to znaczne zniekształcenie wykresu. Żeby było trudniej, zmiana serii zbiegła się w czasie z piątkowym spadkiem. W takiej sytuacji rozwiązaniem może być szukanie potwierdzenia na wykresie WIG20, który także w piątek przełamał swoją linię trendu.

W wyniku wtorkowego wzrostu indeks bazowy nie zdołał powrócić nad linię i tym samym zanegować sygnału sprzedaży. W związku z tym istnieje duże prawdopodobieństwo, że mamy obecnie do czynienia z ruchem powrotnym, po którym nastąpią dalsze spadki. Wzrostowy obraz indeksu kontraktów wynika raczej z jego konstrukcji, niż z realiów rynkowych. Potwierdzeniem spadkowej interpretacji byłoby przełamanie linii wsparcia biegnącej przez dołki z 25 lutego i ostatniego piątku. Linia ta znajduje się w okolicach 1670 pkt i stanowi jednocześnie szyję formacji głowy z ramionami, której prawym ramieniem jest odbicie z ostatnich sesji. Przełamanie linii szyi zapowiadałoby spadek porównywalny z odległością dzielącą tę linię od szczytu głowy. W tym przypadku daje to poziom około 1500 pkt.