Środowe notowania na GPW przyniosły kolejną próbę podbicia kursów, jednak zakończyła się ona porażką. To bardzo zły sygnał z punktu widzenia analizy technicznej. Warto bowiem zwrócić uwagę na miejsce, w którym obecnie znajduje się indeks WIG20. Otóż w ostatni piątek, kiedy na rynku zanotowano silny spadek, indeks zdołał przełamać od góry, przy ogromnych obrotach, linię trendu wzrostowego, łączącą dołki ze stycznia i lutego bieżącego roku. Ostatnie trzy sesje przyniosły powolną, mozolną i pozbawioną dynamiki wspinaczkę w kierunku przełamanego wsparcia, czyli tzw. ruch powrotny.

W środę indeks WIG20 zdołał nawet na krótko powrócić powyżej wspomnianej linii, jednak na zamknięciu notowań znajdował się zdecydowanie poniżej niej. Wyrysowana czarna świeca i dość wysoki poziom obrotów towarzyszący ostatniej sesji wydają się jednoznacznie sugerować, że rynek zamierza szybko powrócić do tendencji spadkowej. Co więcej, warta odnotowania wydaje się bardzo agresywna dystrybucja akcji największych spółek, choćby np. Telekomunikacji Polskiej. Na zamknięciu wczorajszej sesji papiery tej firmy notowane były po 15,65 zł i był to najniższy kurs od 2 stycznia tego roku.

Scenariuszowi spadkowemu wydaje się w pełni sprzyjać także rozwój wydarzeń na głównych zachodnich giełdach, gdzie DAX i S&P 500 wygenerowały w ostatnim czasie zarówno średnio-, jak i długoterminowe sygnały sprzedaży. To jest ostrzeżenie, że najbliższe miesiące przebiegać będą także na GPW pod znakiem dominacji trendu spadkowego. Wracając do WIG20, najbliższym ważnym wsparciem dla rynku wydają się okolice 1680-1700 pkt. Jeśli pułap ten zostanie przełamany, indeks szybko powinien dotrzeć do strefy wsparcia 1600-1650 pkt. Zaprzeczeniem powyższego scenariusza byłby powrót indeks WIG20 powyżej ostatniego szczytu z 8 marca br. (1815 pkt - najwyższa wartość wskaźnika od stycznia 2001 roku), czemu obecnie przypisałbym dość niskie prawdopodobieństwo.