Organizacja Państw Eksporterów Ropy Naftowej (OPEC) powinna zredukować wydobycie, tak jak zapowiadano, aby zapobiec spadkowi cen w wyniku zmniejszonego sezonowo popytu w II kwartale - oświadczyli wczoraj ministrowie z Arabii Saudyjskiej, Algierii, Wenezueli i Libii. Po takich deklaracjach ropa znowu zaczęła drożeć. Zdaniem saudyjskiego ministra ds. ropy Ali al-Naimi, większe wydobycie spowodowałoby teraz nadpodaż na rynku i w rezultacie załamanie cen, a to nie byłoby na rękę OPEC. Według algierskiego ministra Chakiba Khelilego, OPEC musi wprowadzić w życie zapowiedziane cięcia w wydobyciu, bo inaczej straci wiarygodność na rynku. Obaj zgodnie stwierdzili, że obecny poziom cen nie ma nic wspólnego z brakiem ropy na rynku, a jest jedynie wynikiem spekulacji. Wielu analityków rynku paliwowego, na przykład Jay Saunders z nowojorskiego biura Deutsche Bank Securities, uważa na podstawie tych wypowiedzi, że na dzisiejszym posiedzeniu w Wiedniu OPEC uchwali redukcję wydobycia o 1 mln baryłek dziennie, po czym nie będzie dotrzymywała tych uzgodnień. Po raz ostatni produkcja krajów OPEC była zgodna z przyjętymi limitami w styczniu 2001 r. Na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie baryłka ropy gatunku Brent z dostawą w maju kosztowała po południu 32,14 USD, wobec 31,74 USD na poniedziałkowym zamknięciu.

Drożała wczoraj również miedź, i była to trzecia z rzędu zwyżkowa sesja. Zapasy tego metalu nieustannie topnieją. Rezerwy monitorowane przez londyńską giełdę spadły o kolejne 2,4%, do 191 750 ton. Jest to najniższy poziom od lipca 1997 r. Miedź taniała przez trzy z ostatnich czterech tygodni po osiągnięciu 1 marca ośmioletniego maksimum w wysokości 3030 USD za tonę. Traderzy zwracają jednak uwagę, że tej przecenie, zresztą niewielkiej, towarzyszyły znacznie mniejsze obroty. Od początku roku miedź zdrożała o 30%, po ubiegłorocznej zwyżce o 49%. Zmniejszenie produkcji zapowiedziały dwie największe kopalnie miedzi - chilijska Escondida i indonezyjska Grasberg. Na Międzynarodowej Giełdzie Metali w Londynie za tonę miedzi płacono wczoraj po południu 2990 USD, wobec 2978 na poniedziałkowym zamknięciu.

Złoto taniało wczoraj drugi dzień z rzędu w wyniku oczekiwań, że fundusze hedgingowe mogą przystąpić do wyprzedaży, po tym jak groźba ataków terrorystycznych wywindowała ceny tego kruszcu do 10-tygodniowego maksimum w miniony piątek. Uncja złota z natychmiastową dostawą staniała na londyńskiej giełdzie o 1,05 USD, do 419,15 USD.