Wielu wytyka nam od dawna, iż zgodnie z naszym charakterem stosujemy przekorną zasadę marketingową: "cudze jest lepsze". W poprzednim wydaniu dodatku "Polskie Marki", pisaliśmy m.in. o rynku odzieżowym i ukrywaniu przez polskie firmy swego pochodzenia pod zagranicznie brzmiącymi nazwami.
Polacy preferują
to co zagraniczne
Wydaje się, iż polscy konsumenci nie tylko nie dostrzegają wartości w tym, co polskie. Oni muszą mieć, to co nie jest polskie. Firma LPP (marka Reserved) tworzy właśnie największą sieć salonów pod nazwą CROPPTOWN z ciuchami dla zakręconych, młodych ludzi. Bo to już nie tylko styl bycia (jak cię widzą, tak cię...), ale przede wszystkim styl życia. A więc CROPPDOWN to miejsca nowych spotkań, rozmów, wymiany sprzętu sportowego, muzyki, informacji. To wewnętrzna telewizja i odlotowy program, własna gazeta, występy dj-ów i zaskakujące witryny. A wszystko po to, by się odróżnić. Tylko czy młodzi, "odjechani" i z pieniędzmi przyszliby do nawet najbardziej odlotowych sklepów, gdyby nazywały się Miasta Roślin (CROPPDOWN)?
Niestety takie anglojęzycznie brzmiące konsumpcyjne wybory Polaków widoczne są nie tylko na rynku odzieżowym. Dotykają wielu rynków, chociażby sprzętu AGD.