Morgan Stanley w listopadzie za 2,7 mld USD kupił od włoskiego rządu akcje spółki użyteczności publicznej Enel. Wiadomo, że sprzedał je później za kwotę mniejszą o co najmniej 7,3 mln USD. W minionym tygodniu Goldman kupił za 1,2 mld USD od Norwegii akcje Telenoru. Nie był w stanie wszystkich tych papierów sprzedać z zyskiem. W styczniu Citigroup nie mógł sprzedać ponad dwóch trzecich akcji spółki Infineon kupionych za 2,2 mld USD od Siemensa.
Domy maklerskie zgadzają się jednak na straty z tych tzw. zblokowanych transakcji, bo udział w nich pomaga dostać zlecenia na lepiej płatne operacje. Należą do nich m.in. oferty, przy których opłata dla firm gwarantujących wynosi ok. 3%. Francja, Niemcy, Włochy, a także wiele europejskich spółek planuje na ten rok sprzedaż akcji o łącznej wartości ponad 50 mld euro. To może dać bankom ponad miliard euro przy średniej opłacie na poziomie 2%. Za zblokowane transakcje banki biorą zazwyczaj nie więcej niż 0,5%.
Na tym rynku jest niesłychanie silna konkurencja i przy podobnych możliwościach i umiejętnościach ubiegających się o zlecenia banków inwestycyjnych, o wyborze firmy ostatecznie przeprowadzającej ofertę, bardzo często decyduje jej miejsce w rankingu gwarantów. Transakcja z Telenorem awansowała Goldmana z piątej na czwartą pozycję wśród gwarantów europejskich akcji i zwiększyła jego udział w rynku do 12,3 z 9,2%. Teraz nowojorski bank może wyrównać sobie straty i to z nawiązką, bo Norwegia chce nadal zmniejszać udziały państwa w Telenorze, Statoilu i czołowym producencie aluminium Norsk Hydro. A Goldman od lat utrzymuje silną pozycję na tym rynku, bo w 2001 r. doradzał rządowi w Oslo przy pierwotnej ofercie publicznej Statoilu.
Amerykańskie banki decydują się na straty przy zblokowanych transakcjach w Europie również dlatego, że muszą tu konkurować z lokalnymi rywalami, np. ABN Amro czy Societe Generale. O ile w USA od czterech lat pierwsza szóstka gwarantów jest taka sama, to w Europie jej skład zmienia się co roku.
Bloomberg