Jeszcze na dobrą sprawę nie ucichła polityczna wrzawa wokół planów sprzedaży energetycznej grupy G-8 firmie El-Dystrybucja, powiązanej z Kulczyk Holding, a minister skarbu Zbigniew Kaniewski po raz kolejny naraził się posłom. Tym razem poszło o postawę przedstawicieli MSP i Nafty Polskiej na walnym PKN Orlen, które odbyło się w ubiegły czwartek. Z nieznanych powodów nie skorzystali oni z prawa desygnowania kandydata na przewodniczącego rady nadzorczej paliwowej spółki. Dzięki ich głosom na to stanowisko, w miejsce Macieja Giereja (o jego odwołanie wnioskowała Nafta Polska) wybrano Jana Wagę, prezesa Kulczyk Holding.
Grabież
ostatniej chwili
Odwołania ministra Kaniewskiego zażądali posłowie Prawa i Sprawiedliwości, którzy przygotowali wniosek w tej sprawie. Powód? Według Ludwika Dorna, szefa klubu Prawa i Sprawiedliwości, jednego z wnioskodawców są nimi "uzasadnione obawy", że w wyniku działań rządu Skarb Państwa utraci kontrolę nad PKN Orlen. - Liczy się każdy dzień, bo mamy do czynienia z grabieżą ostatniej godziny. Ustępująca ekipa polityczna już nic nie ma do stracenia, wiadomo, że odejdzie w niesławie, w związku z tym potrzebuje profitów na jej osłodzenie - podkreślił L. Dorn.
Przypomniał, że PiS już wcześniej chciał odwołania Z. Kaniewskiego. - Wniosek wstrzymaliśmy po tym, jak pan premier oznajmił, że 2 maja rząd podaje się do dymisji. Zrobiliśmy to, bo nie byliśmy zwolennikami czystej demonstracji (miałby on raczej nikłe szanse na poparcie - przyp. red.). Teraz jest to ostatnia jedyna próba zapobieżenia działalności przeciwko fundamentalnym interesom Rzeczpospolitej - powiedział. Posłowie PiS chcą, by głosowanie nad wnioskiem o wotum nieufności wobec ministra Kaniewskiego odbyło się w następny wtorek. Wczoraj szukali dla swojego wniosku poparcia w Sejmie.