Reklama

S&P: Sytuacja fiskalna w Polsce jest zła, ale nie czas jeszcze na obniżenie ratingów

Warszawa, 14.04.2004 (ISB) - Deficyt budżetowy wzrośnie w Polsce do 8,3% Produktu Krajowego Brutto (PKB) w 2004 roku, a dług publiczny przekroczy 60% PKB w 2006 roku, uważają analitycy Standard & Poor?s. Jednak dopiero pogorszenie się sytuacji wobec ich prognoz mogłoby spowodować obniżenie ratingów.

Publikacja: 14.04.2004 17:41

Zaznaczają jednocześnie, że dużo zależy również od rozwoju sytuacji politycznej w Polsce.

"Spodziewamy się wzrostu deficytu budżetowego w 2004 roku do 8,3% PKB. W latach kolejnych będzie miał miejsce lekki spadek - do 7,1% PKB w roku 2005 oraz 6,9% PKB w roku 2006. Nasze prognozy uwzględniają m.in. wydatki związane z reformą emerytalną [czyli transferami do OFE - przyp. ISB]" - powiedziała agencji ISB Beatriz Merino, analityk S&P.

Wcześniej podczas telekonferencji S&P Merino powiedziała również, że dług publiczny przekroczy 60% PKB już w 2006 roku.

Taki poziom długu może się wiązać z drastycznym "zaciskaniem pasa". Przekroczenie 60% jest bowiem zabronione w Konstytucji i oznacza, że w roku kolejnym budżet państwa musi być zrównoważony.

"W jakiejś mierze wszystkie nasze prognozy są już ?wliczone? w nasze ratingi dla Polski, które mają z tego powodu m.in. negatywną perspektywę. Z drugiej jednak strony, jeśli zauważymy pogorszenie się sytuacji w stosunku do naszych oczekiwań, ratingi zostaną obniżone" - powiedziała Merino.

Reklama
Reklama

Analitycy S&P będą w najbliższych miesiącach zwracali też uwagę na rozwój sytuacji politycznej w Polsce. Jeśli okaże się, że nowy rząd będzie przywiązywał mniejszą wagę do reformy fiskalnej, może to zaważyć na ratingu.

"Obecny rząd przynajmniej zdaje sobie sprawę z konieczności reform. Ale jeśli nowy premier i rząd zmienią nastawienie do reformy fiskalnej w Polsce, a więc pogorszą się perspektywy naprawy finansów publicznych, to możemy obniżyć ratingi" - powiedział Merino.

Zaznaczyła jednak, że jeśli reforma okaże się głębsza, S&P zmieni perspektywę ratingu z obecnej negatywnej na stabilną.

Merino zaznaczyła też podczas telekonferencji, że poza obecnymi problemami fiskalnymi, z którymi boryka się Polska, dodatkowo wejście do Unii Europejskiej (UE) zwiększy istniejącą już presję na wzrost deficytu i długu. Polska będzie musiała zapłacić składkę do unijnego budżetu, potencjalnie współfinansować dopłaty bezpośrednie, czy też znaleźć środki na dofinansowanie projektów w ramach pomocy z funduszy strukturalnych.

"Do tego dochodzi jeszcze koszt kontynuacji restrukturyzacji gospodarek, dalszych reform, kosztownych dostosowań do regulacji unijnych w zakresie środowiska. [...] To wszystko stwarza dodatkową presję na budżet państwa" - powiedziała Merino. (ISB)

ks/tom

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama