Przedsiębiorcy na wszystkich kontynentach sporo zainwestowali w pierwszych miesiącach roku w produkty Intela. Dzięki temu przychody największego producenta mikroprocesorów zwiększyły się w skali rocznej o 20%, do 8,1 mld USD. Zysk netto korporacji skoczył do 1,73 mld USD, z 915 mln odnotowanych w I kwartale zeszłego roku. A mógł być jeszcze wyższy, gdyby nie 162 mln USD odpisane na ugodę w sporze o prawa patentowe.
Wyniki za pierwszy kwartał pozostały w zgodzie z prognozami analityków z Wall Street. Ucieszyły ich informacje, że wbrew oczekiwaniom nie zmalał popyt na procesory do notebooków w Azji - odbiorcy wykorzystali już bowiem zapasy.
Rozczarowały ich jednak zapowiedzi Andy?ego Bryanta, odpowiedzialnego za finanse korporacji. Poinformował on, że przychody w drugim kwartale prawdopodobnie wyniosą między 7,6 a 8,2 mld USD. Eksperci spodziewali się natomiast, że spółka, której procesory są zainstalowane w 80% wszystkich komputerów na świecie, podtrzyma dynamikę wzrostu sprzedaży z minionych trzech kwartałów i osiągnie przychody między 7,9 a 8,4 mld USD. Bryant stwierdził ponadto, że marża zysku spadnie, bo firma ponosi wysokie koszty prac nad nową technologią wytwarzania układów.
Na takie zapowiedzi inwestorzy nie pozostali obojętni. We wtorek w obrocie posesyjnym na rynkach amerykańskich (Intel podał wyniki po zakończeniu notowań na Nasdaq) papiery spółki straciły na wartości ponad 1,5%. O 2,2% spadły wczoraj w notowaniach w Europie. W 2003 r. akcje Intela radziły sobie najlepiej spośród 30 ujętych w średniej przemysłowej Dow Jones. W tym roku radzą sobie najgorzej.