Polityka jest już właściwie od kilku tygodni głównym graczem na polskich rynkach finansowych. Jednak w tym tygodniu, do niepewności związanej z potencjalnym rządem M. Belki, dołączyła środowa decyzja Platformy Obywatelskiej (PO) o tym, że nie poprze ona jednej z kluczowych ustaw planu racjonalizacji wydatków publicznych.
Nowelizacja ustawy o waloryzacji rent i emerytur, w wersji proponowanej przez rząd, miała przynieść budżetowi państwa prawie 9 mld zł oszczędności w latach 2005-2007 z łącznej sumy planowanych 53 mld zł. Brak głosów PO praktycznie oznacza, że ustawa ma nikłe szanse na wejście w życie.
"Po decyzji PO rynek prawie że oszalał. To zamieszanie polityczne przełożyło się na znaczny spadek cen, a więc wzrost rentowności na całej krzywej nawet do 15 punktów bazowych na samym czwartkowym otwarciu. Potem było jeszcze gorzej - do 25 punktów bazowych, ale już teraz mamy odreagowanie" - powiedział Przemysław Magda, analityk Banku Handlowego.
Inwestorzy na rynku obligacji, ale nie tylko, źle postrzegają rozbieżne wypowiedzi polityków Sojuszu Lewicy Demokratycznej (SLD) w szczególności odnośnie możliwości stworzenia przez Belkę nowego rządu. W ich wypowiedziach można też zauważyć znaczne różnice "programowe". Wciąż nie ma też decyzji Socjaldemokracji Polskiej (SDPL) w tej sprawie. Z jednej strony jej członkowie mówią o Belce pozytywnie. Z drugiej zaś mówią o konieczności wcześniejszych wyborów.
"Nie wiadomo, co ostatecznie się stanie. Nikt nie kontroluje tego procesu w tym momencie - tak to przynajmniej wygląda. Dla rynku taka niepewność nie jest dobra" - powiedział Magda.