Na rynku naftowym notowania ustabilizowały się w piątek po znacznym wzroście dzień wcześniej. Uspokajająco podziałała kolejna wypowiedź przewodniczącego OPEC Purnomo Yusgiantoro, który stwierdził, że kraje tego ugrupowania będą przekraczać limity wydobycia ropy, jeżeli jej ceny utrzymają się powyżej górnej granicy uzgodnionego przedziału (22 USD - 28 USD). W Londynie za baryłkę gatunku Brent z dostawą w czerwcu płacono po południu 33,35 USD, wobec 33,39 USD w końcu sesji czwartkowej.

Wyraźniejszemu spadkowi notowań zapobiegł niedobór benzyny w USA. Nerwowość na tamtejszym rynku zwiększyła agencja ochrony środowiska, nie zgadzając się na wzrost importu paliwa zawierającego większą domieszkę siarki. Tymczasem bez dostaw z zewnątrz miejscowe rafinerie nie są w stanie odbudować malejących zapasów. W poprzednim tygodniu były one o 4,1% mniejsze od średniej z ostatnich pięciu lat.

Na rynku złota usiłowano odrabiać straty z poprzednich dni, spowodowane wzrostem kursu dolara do euro do najwyższego poziomu od prawie pięciu miesięcy. Wzmocnienie waluty amerykańskiej było następstwem przewidywań, że Zarząd Rezerwy Federalnej podwyższy za kilka miesięcy stopy procentowe. W końcu tygodnia na pierwszy plan wysunęły się jednak obawy przed nasileniem ataków terrorystycznych. Pod ich wpływem złoto zyskało znów na atrakcyjności jako bezpieczna lokata kapitału i na nowojorskim rynku Comex kruszec ten z dostawą w czerwcu zdrożał w piątek o 0,30 USD, do 394,20 USD za uncję. Dodatkowo do zwyżki notowań mógł przyczynić się fakt, że w ostatnich dniach nie zdołały one spaść do najniższego poziomu w tym roku.

W ostatnim dniu mijającego tygodnia doszło również do wzrostu cen miedzi. Po ich gwałtownym spadku w ciągu poprzednich trzech dni uczestnicy rynku zwrócili znów uwagę na rosnącą dysproporcję między popytem a podażą tego surowca w skali światowej. Zapasy nadzorowane przez Londyńską Giełdę Metali zmalały w piątek o dalsze 0,8%, do 158 250 ton. Tymczasem - według Goldman Sachs - spodziewana w 2004 r. produkcja miedzi może pozostać w tyle za popytem o 368 tys. ton, tj. 2,3% światowego zapotrzebowania. Eksperci Standard Bank uważają, że deficyt utrzyma się do 2006 r., gdyż popyt, zwłaszcza w Chinach i USA, będzie rósł szybciej niż podaż tego surowca.

Na Londyńskiej Giełdzie Metali miedź w kontraktach trzymiesięcznych kosztowała w piątek 2720 USD za tonę, wobec 2705 USD dzień wcześniej.