Wyżnikiewicz uważa też, że odnotowywane ostatnio szybkie ożywienie w polskiej gospodarce ma szansę się utrzymać. Największym zagrożeniem jest jednak wciąż niejasna sytuacja w inwestycjach. Wiele czynników wskazuje na to, że inwestycji powinny rosnąć, z drugiej strony "fajerwerków" nie widać.
IBnGR podkreśla tutaj przede wszystkim fakt, że nadal nie są wykorzystywane wszystkie zdolności produkcyjne (poza przemysłem) z boomu inwestycyjnego z drugiej połowy lat 90ch, wciąż brakuje poprawy w budownictwie, czyli sektorze nierozerwalnie związanym z procesami inwestycyjnymi. Nie ma też wzrostu zadłużenia przedsiębiorstw w systemie bankowym, niewielka jest wartość sprywatyzowanego majątku państwowego. Przedsiębiorcy wstrzymują się z inwestycjami również z powodu niestabilności politycznej.
Z drugiej strony wyniki finansowe firm są coraz lepsze, może wzrosnąć popyt po wejściu Polski do Unii Europejskiej (UE), poprawie ulegają też nastroje przedsiębiorców.
"Ruchy po stronie inwestycji są po prostu cały czas bardzo nieśmiałe" - powiedział Wyżnikiewicz.
W całym 2004 roku wzrost gospodarczy wyniesie, zdaniem ekonomistów Instytutu, 5,4% wobec 3,7% w roku 2003.