Po wczorajszej sesji wydaje się, że nie ma już więcej pytań co do przyszłości indeksu największych spółek, gdyż wczorajszy 2-proc. spadek zdaje się rozwiewać wszelkie wątpliwości. Indeks WIG20 ukształtował lukę bessy na otwarciu i był to dopiero początek wyprzedaży. W połączeniu z czarną świecą i złamaną linią trendu wzrostowego (zarówno tą długoterminową jak i przyspieszoną, średnioterminową) ma jednoznacznie negatywną wymowę i oznacza zmianę tendencji. Ponadto, wybicie zostało potwierdzone wysokimi obrotami (380 mln zł), które były porównywalne z obrotami zanotowanymi na sesji 22 kwietnia, kiedy to indeks WIG20 stracił ok. 3%. Taki rozkład aktywności inwestorów również sugeruje iż byki straciły już kontrolę nad rynkiem.
Jako sygnał sprzedaży należy także potraktować zejście WIG20 poniżej średniej SK-45, po raz pierwszy w czasie fali wzrostowej zapoczątkowanej jeszcze w grudniu ub.r. Sygnałów sprzedaży mamy więc aż nadto, a do tego dochodzi jeszcze nienajlepsza sytuacja na wskaźnikach. Wczorajsza wyprzedaż przyczyniła się do złamania wsparcia przez RSI14. Podobnie sytuacja wygląda na Ultimate Oscillator oraz Price ROC, a po stronie niedźwiedzi opowiada się także zniżkujący wskaźnik impetu. W tej sytuacji nie ma powodów by dalej trzymać akcje dużych spółek w portfelu, tym bardziej, że zdecydowanie pogorszyła się także perspektywa jeżeli chodzi o poziomy wsparć - wszystkie kluczowe zostały właśnie przełamane. Bykom pozostaje jeszcze nadzieja, że bariera popytowa na wysokości 1750 pkt wytrzyma. Wygenerowane sygnały sprzedaży są zbyt wyraźne i odbicia na 1750 pkt. może być jedynie chwilowym przystankiem na drodze do zdecydowanie niższych poziomów.
Najbliższa, znacząca bariera popytowa znajduje się bowiem dopiero na poziomie 1690-1700 pkt, tak więc potencjał sprzedających jest jeszcze całkiem spory. Analizując zakres wybicia jaki wynika z szerokości kanału wzrostowego, to docelowo spadki mogą sięgnąć nawet poziomu 1620 pkt. I w tej perspektywie lepiej pogodzić się ze zmianą trendu.