Kwietniowa wyprzedaż polskich akcji doprowadziła do największej od 5 miesięcy obniżki wartości WIG20 (-6,5%). W tym roku uczestnicy rynku byli już 3-krotnie straszeni 4,5-5,8-proc. spadkami indeksu, którego wyglądały groźnie, ale za każdym razem poprzedzały wzrost rynku do nowych szczytów. Nie da się wykluczyć, że i tym razem może być podobnie, a na pewno prawdopodobne obecnie odbicie w górę rozbudzi takie nadziej. O tym jednakże, że obecne spadki mają nieco innych charakter świadczy wygląd głównych indeksów naszego rynku wyrażonych w dolarach. Przyjmując taką perspektywę - bardziej chyba naturalną dla inwestorów zagranicznych - zobaczymy na wykresie WIG budowaną od stycznia formację zwykle określaną jako klin kończący. Klin rynek opuścił dołem na sesji 22 kwietnia. Techniczne "formacje" to rzecz ulotna, jednakże pojawienie się takiego "klina" świadczącego o dogorywaniu dynamiki zwyżki, po 21-miesięcznym okresie silnego wzrostu o bardzo piękniej, 5-falowej strukturze niewątpliwie nie dowodzi siły rynku. Rozpoczęta w latem 2002 elegancka elliottowska 5-tka widoczna na wykresie WIG sugeruje, że celem spadku tego ruchy będzie obszar ostatniej korekty, która rozegrała się na rynku pomiędzy wrześniem a listopadem ub. r., w szerokiej strefie 1409-1742 pkt. WIG20 osiągnął wczoraj górne ograniczenie tej strefy, ale na wyciąganiem wniosków tego zbyt optymistycznych wniosków nie pozwala raczej struktura WIG (nie mówiąc o MIDWIG), który do analogicznego wsparcia ma ciągle jeszcze sporo.
Oczywiście korekta prawie 2-letniego ruchu w górę raczej nie rozegra się w ciągu kilku dni. Sądzę, że w najbliższej perspektywie celem ewentualnych spadków dla poszczególnych indeksów byłyby, obok okolic wrześniowo-październikowych szczytów, również średnie 200-sesyjne, których osiągnięcie w najbliższych tygodniach oznaczałoby wymazanie tegorocznych zysków. Do takich wniosków prowadzi przynajmniej analiza zachowania rynku w takich okresach jak marzec-czerwiec 1994, luty-sierpień 1997 czy marzec-maj 2000.