Piękna pogoda. Jednak jakoś dziwnie smutno. Opustoszałe ulice, jakby ludzie pospiesznie opuścili miasto. Co kilkadziesiąt metrów niebiesko-granatowy z żółto--fluorescencyjnym. Podobno jest ich tu 18 tysięcy. Wejście do radia, z którym współpracuję, teraz znajduje się z tyłu budynku. Drzwi i okna zabite dechami. Próbuję dostać się do środka. Łomotanie w wielką płytę z judaszem przewierconym bodajże wiertłem 10 mm. Mam skojarzenia z bramą w areszcie przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Strażnicy uchylają wrota, sprawdzają dane personalne. Mogę pracować.
Arteria reprezentacyjna Warszawy nazwana imieniem Papieża Polaka. Ogromna kolumna niebieskich samochodów z włączonymi światłami i wyjącymi syrenami. Wśród pojazdów opancerzony wóz piechoty typu Skot. Skojarzenia z zimowym porankiem sprzed 23 lat.
Plac Piłsudskiego. Niebiesko i czarno. Zmiana warty przy Grobie Nieznanego Żołnierza odbywa się jak zawsze. Na placu kilkadziesiąt granatowych samochodów z napisem Policja, ustawionych według jakiegoś porządku. Grupy schludnie ubranych funkcjonariuszy. Czuje się jak w koszarach szkoły policyjnej.
Od czasu do czasu z restauracji w Hotelu Europejskim wychodzą, napinający mięśnie i demonstrujący uzbrojenie, policjanci w specjalnych uniformach z brygad antyterrorystycznych. Nie brakuje także żołnierzy żandarmerii.
Przepastny namiot przyklejony do budynku hotelu Victoria. Gwarno. Sympatycznie. Dowcipnie. Z minuty na minutę robi się coraz ludniej. Ostatecznie jest może 800 osób. Ważni goście. Jednak ci najważniejsi z UE nie dopisali. Powitania, przemówienia, panel dyskusyjny: obawy starych i nowych członków Unii, nadzieje, wyzwania, kiedy Europa przegoni Amerykę...