"Efektem ubocznym szybszego wzrostu jest oczywiście wzrost inflacji, a rolą RPP jest zapewnienie, aby inflacja nie była zbyt duża i utrzymała się w celu. Stąd zmiana nastawienia. (...) Największym zagrożeniem dla wzrostu w dłuższym okresie jest inflacja. Gdyby dopuścić do wzrostu inflacji, to mielibyśmy rok czy dwa lata szybkiego wzrostu i trzeba by potem schładzać gospodarkę " - powiedział Rybiński w środę w wywiadzie dla Radia PiN.
Rybiński powtórzył, że w pierwszym kwartale wzrost gospodarczy wzrósł prawdopodobnie o 6,4%. Zaznaczył też, że w 2005 roku inflacja może przekroczyć górną granicę celu inflacyjnego banku centralnego, czyli 3,5%.
"W tej chwili wszystko wskazuje na to, że czynniki, które prowadzą do wzrostu inflacji, przybierają na sile. Stąd też zmiana nastawienia" - powiedział Rybiński.
Wiceprezes NBP wskazał tutaj na rosnące ceny żywności, wysokie ceny ropy. Obawy rodzą też, jego zdaniem, narastające już popytowe czynniki presji inflacyjnej.
"Na te czynniki Rada reaguje i wysyła sygnał, że bank centralny stoi na straży pieniądza i czuwa, aby inflacja była niska i stabilna, a tym samym wspierała w dłuższym terminie wzrost gospodarczy" - podsumował Rybiński. (ISB)