W środę jeden z liderów SDPL, Tomasz Nałęcz, powiedział, że jego partia będzie głosować przeciwko rządowi Marka Belki, chyba, że rząd będzie działał tylko do października.
"Wyznaczenie dziś daty wyborów na październik oznacza, że aplikujemy sobie katastrofę w służbie zdrowia, nie przygotowujemy solidnie budżetu państwa" - powiedział Belka, dodając, że nie chodzi tu tylko o przygotowanie ustawy, która można opracować nawet wcześniej niż do końca września, ale także o przygotowanie odpowiednich rozporządzeń wykonawczych i dać szpitalom czas na zakontraktowanie usług.
Zdaniem Belki postulowane przez Socjaldemokrację wyznaczenie daty wyborów na jesień spowodowałoby, że Sejm zamiast uchwalać ustawy zająłby się kampanią wyborczą, natomiast roczny okres działania rządu stwarza szansę na to, że po utworzeniu rządu nastąpi pewien okres spokoju, który umożliwi pracę.
"Po utworzeniu rządu jest naturalna chwila pewnej ulgi i spokoju, natomiast myślę, że jest też szansa na pewien oddech i konsolidacje i wiele ugrupowań musi sobie przemyśleć programy i to nie tylko na lewicy" - powiedział Belka. (ISB)
mk/tom