Trzeci w Europie przewoźnik lotniczy w pierwszych trzech miesiącach zarobił na czysto 62 mln euro, podczas gdy w analogicznym okresie 2003 r. notował stratę 356 mln euro. Na poziomie operacyjnym firma wciąż jest jednak pod kreską - tym razem straciła 116 mln euro. Rok temu była na minusie - 419 mln euro. Na zeszłorocznym wyniku odbiło się załamanie w branży, spowodowane epidemią SARS, wybuchem wojny w Iraku i ogólnym kryzysem w światowej gospodarce. Najgorszy okres Lufthansa - jak i jej rywale - ma już za sobą. Świadczy o tym fakt, że jej przychody ze sprzedaży wzrosły o 5,2%, do 3,89 mld euro. Dyrektor finansowy Karl-Ludwig Kley liczy, że kolejne kwartały będą coraz lepsze i cały rok linie zamkną zyskiem z działalności operacyjnej 300 mln euro.
W wyniku netto niemiecka spółka uwzględniła 290 mln euro, które otrzymała za pakiet 13,2% udziałów w Amadeus Global Travel Distribution. Spółka ta prowadzi najpopularniejszy na świecie system rezerwacji miejsc, wykorzystywany przez firmy lotnicze, hotelarzy, tour-operatorów czy wypożyczalnie samochodów.
Wynikami finansowymi niemieckie linie lekko rozczarowały analityków. Inwestorów też, bo akcje we Frankfurcie spadły o 2,5%, a przejściowo zniżkowały o ponad 3%. W tym roku straciły już ok. 8%, czyli trochę mniej niż indeks spółek lotniczych z Europy (-11%). - Z powodu niepewnej sytuacji na rynkach ropy naftowej i zagrożenia terroryzmem, nikt nie chce kupować akcji, dopóki przewoźnicy czymś pozytywnym nie zaskoczą - wyjaśnia Klaus Linde, cytowany przez Bloomberga analityk z SES Research z Hamburga.
W pierwszym kwartale Lufthansa wydała na paliwo 339 mln euro, czyli o 1,5% więcej niż przed rokiem. Gdyby nie kontrakty hedgingowe, firma musiałaby przeznaczyć na paliwo dodatkowe 36 mln euro.