Sytuacja na globalnych rynkach akcji staje się coraz ciekawsza. Wyraźnie widać, że znalazły się one między młotem a kowadłem. Dobre dane makroekonomiczne w odczuciu inwestorów przybliżają moment zaostrzenia polityki pieniężnej, podbijają rynkowe stopy procentowe i wzmagają niepewność związaną z tym, jak na zwiększenie kosztów pieniądza zareaguje gospodarka. Gorsze informacje poprawiają trochę sytuację na rynku obligacji, ale wywołują obawy, że nie uda się utrzymać dotychczasowego tempa rozwoju. Inwestorzy są też coraz bardziej świadomi, że trwająca do niedawna imponująca hossa na rynku towarów będzie musiała zaowocować podniesieniem poziomu cen w gospodarkach i wywołać kontrreakcję banków centralnych. W tej sytuacji nie dziwi, że giełdy mają taki problem z podniesieniem się po miesięcznej przecenie.

W przypadku parkietów w USA i Polsce ma to konkretną wymowę. Amerykańskie indeksy dotarły na początku tygodnia do silnych wsparć. Jakość odbicia nie daje nadziei na ich utrzymanie. Odreagowanie na naszej giełdzie następuje natomiast po przebiciu ważnych średniookresowych barier popytowych. Pasuje więc na ruch powrotny. W tym kontekście piątkowa sesja będzie miała duże znaczenie. Jesienne szczyty na wykresie tygodniowym WIG20 wypadły na wysokości 1638 pkt. Zakończenie dzisiejszych notowań w tym rejonie wzmocni przekonanie, że ostatnie dni były właśnie jedynie odbiciem po czterotygodniowej wyprzedaży.

Ministra finansów i nas wszystkich martwić musi wysoka rentowność naszych obligacji i brak czynników, które mogłyby spowodować jej obniżkę. Oznacza to wyższe koszty finansowania długu i mniej pieniędzy z budżetu na bardziej pożyteczne cele. To jeszcze raz dobitnie pokazuje, jak potrzebna jest odważna reforma wydatków państwa. Dotąd liczono na dalsze cięcia stóp, które zmniejszałyby koszt obsługi długu i w efekcie stanowiły wsparcie dla budżetu. Teraz może się okazać, że pewną część oszczędności z programu Hausnera trzeba będzie przeznaczyć na wydatki związane z większym kosztem obsługi długu. Wtedy wrócilibyśmy do punktu wyjścia - przekroczenie w tym roku przez dług 55% PKB skłoniłoby do przejścia na metodę unijną i tworzenia nowego planu racjonalizacji wydatków.