Bliskość czerwca, w którym wypada teoretyczny dołek cyklu 11-miesięcznego, powoduje, że inwestorzy coraz chętniej zaczynają ostrożnie skupować akcje najbardziej płynnych spółek notowanych na GPW. Ponieważ doświadczenie uczy, że w odniesieniu do WIG20 cykl ten przynosi zwyżkę co najmniej rzędu 20%, w najbliższych miesiącach można oczekiwać napływu dużego kapitału na warszawską giełdę. Wskaźnik P/BV dla rynku podstawowego wynosi w tej chwili już wprawdzie 1,92, ale istnieją powody, by uznać jego wysokość w tej fazie cyklu koniunkturalnego za dopuszczalną.

Po pierwsze, z ostatnich danych GUS wynika, że przedsiębiorstwa wypracowały w I kwartale tego roku wynik netto na poziomie aż 13,4 mld PLN, co jest sporym osiągnięciem zwiastującym dynamizację inwestycji. Z badań Pentora wynika z kolei, że rośnie sukcesywnie popyt na kredyt, co skutkuje rosnącą jego ceną. Nadal rośnie eksport, przy czym z informacji statystycznych za pierwszy trzy miesiące roku wynika, że polskie firmy starają się dywersyfikować jego kierunki mając świadomość, iż w krajach strefy euro popyt jest jeszcze bardzo rachityczny.

W świetle tych uwarunkowań wydaje się, że duzi zachodni inwestorzy portfelowi powinni niedługo zawitać do Polski. Postrzegają oni akcesję do UE jako element zmniejszający ryzyko inwestycyjne, a oczekiwana stopa wzrostu PKB i w związku z tym także oczekiwana stopa wzrostu zysków netto spółek, jest u nas jedną z najwyższych w Europie. Powodów fundamentalnych do kupowania, z ich punktu widzenia, jest więc dużo. Warto zauważyć, że ponieważ płynność naszego rynku mierzona jako relacja rocznych obrotów do kapitalizacji spółek jest stosunkowo mała (Polska - 26%, Węgry - 50%, Czechy - 61%, dane z 2003 r.) nawet niezbyt duży napływ zagranicznego kapitału może przyczynić się do wywołania kolejnej fali hossy na GPW.

Zwróć uwagę:

Interia - mocna pozycja na dynamicznym rynku reklamy internetowej, nie wypełniona - tworząca się przez ponad 2 lata - formacja podwójnego dna.