Śledztwo znajduje się jeszcze we wstępnej fazie, a o jego kontynuacji zadecyduje powołana wkrótce tzw. wielka ława przysięgłych (grand jury). Jeśli okaże się, że audytorzy rzeczywiście namawiali do korzystania z nielegalnych tax shelters, Ernst & Young i jego pracownicy mogą być oskarżeni o cały wachlarz ciężkich przestępstw: unikanie płacenia podatku, przygotowywanie fałszywych zeznań, zmowę przestępczą i oszustwa pocztowe.

Departament Skarbu szacuje, że od drugiej połowy lat 90. masowe korzystanie z podejrzanych ulg podatkowych kosztowało skarb państwa dziesiątki miliardów dolarów. Odbywało się to za wiedzą, zgodą, a często nawet za zachętą wielkich spółek audytorskich. Od lutego w nowojorskiej prokuraturze toczy się podobna sprawa, przeciwko najmniejszej firmie z audytorskiej "wielkiej czwórki" - KPMG.

Kilkanaście miesięcy temu Ernst & Young osiągnął porozumienie w sprawie tax shelters w postępowaniu cywilnym wytoczonym przez Internal Revenue Service (IRS), czyli amerykańską skarbówkę. Ernst & Young zapłacił wówczas 15 mln USD kary. Także i teraz władze firmy deklarują wolę pełnej współpracy z prokuraturą i przypominają, że dział zajmujący się propagowaniem wątpliwych strategii podatkowych został rozwiązany.

Zdaniem analityków, trudno ocenić skutki, jakie wywrą oba śledztwa na firmy audytorskie. Wszystko zależy od rezultatów dochodzenia. Jeśli zaowocują one aktami oskarżenia skierowanymi nie tylko przeciwko indywidualnym doradcom, promującym ryzykowne strategie podatkowe, ale także przeciwko samym firmom, wielkich audytorów może czekać poważny kryzys, porównywalny z upadkiem Andersena w 2002 r.