Rząd kanclerza Gerharda Schrödera zamierza sprzedać w 2006 r. akcje Deutsche Bahn w ramach pierwotnej oferty publicznej. Władzom w Berlinie zależy na tej operacji ze względu na potrzebę zwiększenia wpływów budżetowych.
Prywatyzacja niemieckich kolei może jednak napotkać znaczne trudności w związku z ich złą sytuacją finansową. Od 2001 r. Deutsche Bahn ponosi straty, gdyż znaczne środki musi przeznaczać na inwestycje. Na domiar złego, rząd ograniczył subwencje. Od bieżącego roku, przez najbliższe pięć lat, mają one wynosić rocznie około 2,5 mld euro w porównaniu z 4,3 mld euro otrzymanymi w roku ubiegłym. Różnica ma być wypełniona w pewnym stopniu nieoprocentowanymi kredytami rządowymi.
Perspektywa oferty publicznej skłoniła kierownictwo Deutsche Bahn do zamówienia ekspertyzy w nowojorskim banku inwestycyjnym Morgan Stanley. W przedstawionym właśnie raporcie instytucja ta stwierdziła, że warunkiem pomyślnej prywatyzacji jest ponowne wyjście na plus przesiębiorstwa. Perspektywa zysków, a co za tym idzie wypłaty dywidendy przyszłym akcjonariuszom, powinna stanowić zachętę do kupowania walorów firmy.
Deutsche Bahn ma już pewne osiągnięcia, jeżeli chodzi o oszczędności. W ubiegłym roku zdołano ograniczyć stratę operacyjną dzięki mniejszym płatnościom z tytułu odsetek. Spadły one do 82 mln euro, ze 120 mln euro w 2002 r.
Zdaniem ekspertów Morgan Stanley, niemieckie koleje powinny opracować nowy plan finansowy na lata 2006-2010, gdyż obecny, obejmujący okres od 2004 r. do 2008 r., nie uwzględnia uzdrowienia finansów przedsiębiorstwa pod kątem planowanej oferty publicznej. Jednocześnie nowojorski bank zaapelował do kanclerza Schrödera o zagwarantowanie Deutsche Bahn przez najbliższe dziesięć lat odpowiednich subsydiów.