Poprawkę do ustawy o funduszach inwestycyjnych, zakładającą "wyposażenie" ich w tytuły egzekucyjne, wniósł Senat. To łagodniejsza forma wcześniejszych zapisów dotyczących egzekucji, jakie proponował rząd. Posłowie odrzucili je podczas głosowania w Sejmie, które odbyło się w drugiej połowie kwietnia. Uznali, że propozycje są krzywdzące dla kredytobiorców.
- Poprawki Senatu zwiększają ochronę dłużników - przekonywał wczoraj Igor Chalupec, wiceminister finansów, podczas posiedzenia sejmowych komisji skarbu i finansów publicznych. - Sekurytyzacyjny tytuł egzekucyjny będzie mógł być wystawiony tylko w przypadku, gdy dłużnik przestanie spłacać kredyt - powiedział I. Chalupec. Jego zdaniem, w znacznie gorszej sytuacji są kredytobiorcy, którzy pozostają dłużnikami banków. Te mogą bowiem wystawiać własne tytuły egzekucyjne również wtedy, gdy uznają, że pożyczkobiorca utracił zdolność kredytową. A opinię w tej sprawie wydają same banki.
Senatorowie zaproponowali również, aby fundusze sekurytyzacyjne miały obowiązek informowania dłużników o zamiarze egzekucji zobowiązań. Mogłyby to zrobić dopiero po 14 dniach od momentu wezwania kredytobiorców do zapłaty, pod warunkiem że nie uregulowali oni płatności. Kolejna poprawka senacka dotyczyła sposobu wydawania przez sądy zgody na egzekucję należności. Wprowadzony został zapis, że sąd ma obowiązek wysłuchać opinii dłużnika.
Senackie propozycje nie zyskały jednak akceptacji posłów. Marek Zagórski, ze Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego, przekonywał, że fundusze będą mogły dokonywać egzekucji należności nie tylko w przypadku, gdy dłużnik przestanie spłacać kredyt. Wystarczy, że nie dotrzyma on innych warunków umowy z bankiem, np. zapomni dostarczyć swój PIT. Januszowi Lisakowi (niezrzeszony) nie podobał się natomiast zapis, że sąd ma podjąć decyzję o egzekucji należności w ciągu zaledwie trzech dni od złożenia wniosku przez fundusz.
Dziś nad senackimi poprawkami do ustawy o funduszach ma głosować Sejm.