Doszło do tego po raz pierwszy od sierpnia 2000 roku. Mizerne debiuty mogą oznaczać, że jakość ofert publicznych zaczyna się pogarszać i rozsądni inwestorzy wolą omijać takie firmy szerokim łukiem. Z drugiej strony, może być także wyrazem zdezorientowania posiadaczy kapitału: co będzie dalej z gospodarką, kiedy Fed zacznie podwyższać stopy procentowe.
Stany Zjednoczone
Alan Greenspan, szef Rezerwy, wystąpił ostatnio przed Wspólnym Komitetem Gospodarczym. Powtórzył dotychczas przedstawiane argumenty: gospodarka rozwija się stabilnie, dezinflacja (spadek cen dóbr i towarów konsumpcyjnych) już nie grozi Stanom Zjednoczonym, a następnym krokiem w polityce pieniężnej będzie prawdopodobnie podwyżka stopy oprocentowania fudnuszy federalnych. Pojawił się jednak nowy argument. Zdaniem Greenspana, w 2003 roku przepływy pieniężne korporacji przewyższyły wydatki na inwestycje - po raz pierwszy od 1975 roku. Szef Fed nazwał tę sytuację nawet "niezwyczajnym oporem". W dłuższym terminie utrzymywanie się tego trendu wiązałoby się z dekapitalizacją majątku i znacznie utrudniłoby rozwój.
Nastroje pogarszają się, o czym świadczy najdobitniej najnowsze opracowanie banku inwestycyjnego Merrill Lynch (ML). Ankietowani przez ML zarządzający uważają, że ożywienie w gospodarce światowej coraz bardziej dojrzewa. W maju 21% respondentów twierdziło, że gospodarka znajduje się w schyłkowym cyklu koniunktury (w kwietniu 14%). 26% spośród nich spodziewa się, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy firmy poprawią zyski (miesiąc wcześniej 47%). 86% ankietowanych jest również zdania, że w ciągu roku dojdzie do podwyżki stóp procentowych (dwa miesiące 65% tak uważało). 41% respondentów mówi, że najlepiej, gdyby przedsiębiorstwa spożytkowały je na inwestycje (w lutym br. tak uważało 37%). Jednocześnie rośnie udział tych, którzy są zwolennikami dzielenia się pieniędzmi z akcjonariuszami w postaci skupu akcji bądź dywidend. W maju tego chciało 33% uczestników sondażu (kwartał wcześniej tylko 21%).
Ustablizowała się sytuacja na rynku ropy naftowej. Ceny oscylują wprawdzie wokół 40 USD za baryłkę, ale silny wzrost cen sprzed kilku tygodni wydaje się, że jest już za nami. Prawdopodobnie dojdzie w najbliższym czasie do spadku cen ropy. 3 czerwca br. odbędzie się w Bejrucie spotkanie szefów petromocarstw. Zapadną na nim decyzje o podwyższeniu limitów dziennego wydobycia.