Będzie to trudne, choć nie niemożliwe zadanie, biorąc pod uwagę rezultaty działalności Softbanku w pierwszych trzech miesiącach tego roku. Wyraźnie zaniepokoiły one inwestorów, czego rezultatem była wiosenna zniżka kursu. Tylko w tym roku stracił on 17%, podczas gdy WIG20 wzrósł o ponad 6%, a WIG o 12%. W przeciwieństwie do większości giełdowych firm szczyt notowań Softbanku wypadł już na jesieni ubiegłego roku. Od tamtego czasu cena stopniowo obniża się. W pewnym stopniu może to być wynikiem zbyt optymistycznej oceny inwestorów perspektyw spółki i korzyści, związanych z realizacją dużych kontraktów. Również wzrost inwestycji w gospodarce do tej pory odsuwał się w czasie. Dopiero teraz mamy pierwsze sygnały przezwyciężania negatywnych tendencji. Utrzymująca się niepewność polityczna umacnia obawy o trwałość przyspieszenia gospodarczego. To zniechęca do nowych inwestycji. Jednocześnie postępuje zużycie moralne produktów informatycznych, skłaniając do zastępowania ich nowszymi wersjami. Ten proces będzie się nasilał.
Problem w przychodach
Wyniki za I kwartał tego roku utwierdziły inwestorów w przekonaniu, że jednym z głównych problemów Softbanku jest kurcząca się skala działalności. Przychody ze sprzedaży obniżyły się o 7,2% w porównaniu z IV kwartałem 2003 r. Tym samym wpisały się w ogólną tendencję trwającą od ponad 2 lat, kiedy sprzedaż częściej spada niż rośnie. Jeszcze rok temu wynosiła blisko 352 mln zł, teraz niecałe 318 mln zł. Jednocześnie malejącym przychodom towarzyszy pozytywne zjawisko - coraz większą ich część jest generowana przez produkty, charakteryzujące się prawie pięciokrotnie wyższą marżą brutto na sprzedaży niż towary. Sprzedaż produktów stanowi już ponad 42% w strukturze przychodów, podczas gdy rok temu było nieco ponad 38%. Zauważmy też, że marża brutto na sprzedaży towarów stopniowo się kurczy, natomiast w przypadku produktów od dłuższego czasu pozostaje mniej więcej na podobnym poziomie.
Znajduje tu odbicie strategia Softbanku, polegająca na koncentracji działania na dużych wysokorentowych kontraktach. Jednak realizacja części z nich (przychody z CEPiK-u będą w tym roku mniejsze niż planowano) przesuwa się w czasie. Rodzą się obawy, że spółka traci pozycję na rynku klientów z sektora bankowego (poza PKO BP), co byłoby niekorzystne z punktu widzenia pozyskiwania kontraktów w przyszłości.
Zyski się wahają