Reklama

Konkurencja coraz bliżej Płocka

Przedstawiciele litewskiej rafinerii Możejki spotykają się z właścicielami stacji patronackich Orlenu. Czy to oznacza, że płocki koncern może stracić sporą część rynku detalicznego?

Publikacja: 19.06.2004 09:16

Taki scenariusz nie jest wykluczony. Od przyszłego roku zaczną wygasać 10-letnie umowy patronackie. Najwięcej kontraktów wygaśnie w 2006 i 2007 roku. Chodzi o tzw. stacje niebieskie, funkcjonujące pod logo Petrochemia Płock. Na koniec zeszłego roku Orlen sprzedawał paliwa do 564 stacji patronackich. Stanowią one ok. 30% odbiorców detalicznych płockiej firmy.

- Nic mi nie wiadomo na temat rozmów naszych stacji patronackich z rafinerią Możejki. Oczywiście, utrata każdej stacji jest dla nas bolesna - mówi Krzysztof Mikołajczyk, rzecznik Orlenu.

Koncern zdaje sobie sprawę z ryzyka utraty części sieci detalicznej. - Mamy przygotowaną strategię dla stacji patronackich. W poniedziałek będzie dyskutowana na zarządzie - mówi Krzysztof Kluzek, wiceprezes Orlenu ds. Marketingu i Handlu Detalicznego.

O konflikcie Orlenu ze stacjami patronackimi zrobiło się głośno w momencie uruchamiania programu lojalnościowego Vitay i zmiany wizualizacji obiektów. Stacje patronackie nie korzystały z logo Orlenu, miały też problem z otrzymaniem dostępu do programu lojalnościowego. Kilka dni temu jedno ze stowarzyszeń "niebieskich" wysłało do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów prośbę o zaprzestanie stosowania przez Orlen praktyk monopolistycznych w stosunku do stacji patronackich.

- Spotkaliśmy się z przedstawicielami właścicieli obiektów funkcjonujących pod logo Petrochemii Płock, którzy szukają alternatywy dla swojej przyszłości - przyznaje Włodzimierz Olbrycht, prezes Mazeikiu Nafta Trading House, spółki handlowej założonej w zeszłym roku przez litewską rafinerię. W. Olbrycht mówi, że na razie próbuje rozpoznać zamierzenia i ideę niebieskich stacji i nie negocjuje ich odkupienia. - To może być jednak dobry pomysł - przyznaje. W. Olbrycht dodaje, że na razie kierowana przez niego firma zatrudnia 10 osób. W tym gronie nie ma nikogo, kto byłby odpowiedzialny za tworzenie sieci detalicznej Możejek w Polsce.

Reklama
Reklama

Teraz litewska firma koncentruje się na sprzedaży paliw w regionie północnej i wschodniej Polski. Plan na ten rok zakłada uplasowanie na naszym rynku 300 tys. ton benzyny i oleju napędowego. - Na razie plan wykonaliśmy w 20%, ze względu na przestój techniczny rafinerii w Możejkach - mówi W. Olbrycht. Paliwa z Litwy są przywożone do magazynów w Małaszewiczach na wschodniej granicy kraju i do Braniewa niedaleko Elbląga. Obydwa należą do Naftobaz. Możejki w 53% należą do rosyjskiego koncernu Jukos. 40% jest w posiadaniu litewskiego rządu.

32,6 zł za akcję Orlenu

Analitycy CAIB podnieśli rekomendację dla akcji Orlenu ze "sprzedaj" do "trzymaj". Podwyższyli też wycenę jednego papieru z 29,4 zł na 32,6 zł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama