Taki scenariusz nie jest wykluczony. Od przyszłego roku zaczną wygasać 10-letnie umowy patronackie. Najwięcej kontraktów wygaśnie w 2006 i 2007 roku. Chodzi o tzw. stacje niebieskie, funkcjonujące pod logo Petrochemia Płock. Na koniec zeszłego roku Orlen sprzedawał paliwa do 564 stacji patronackich. Stanowią one ok. 30% odbiorców detalicznych płockiej firmy.
- Nic mi nie wiadomo na temat rozmów naszych stacji patronackich z rafinerią Możejki. Oczywiście, utrata każdej stacji jest dla nas bolesna - mówi Krzysztof Mikołajczyk, rzecznik Orlenu.
Koncern zdaje sobie sprawę z ryzyka utraty części sieci detalicznej. - Mamy przygotowaną strategię dla stacji patronackich. W poniedziałek będzie dyskutowana na zarządzie - mówi Krzysztof Kluzek, wiceprezes Orlenu ds. Marketingu i Handlu Detalicznego.
O konflikcie Orlenu ze stacjami patronackimi zrobiło się głośno w momencie uruchamiania programu lojalnościowego Vitay i zmiany wizualizacji obiektów. Stacje patronackie nie korzystały z logo Orlenu, miały też problem z otrzymaniem dostępu do programu lojalnościowego. Kilka dni temu jedno ze stowarzyszeń "niebieskich" wysłało do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów prośbę o zaprzestanie stosowania przez Orlen praktyk monopolistycznych w stosunku do stacji patronackich.
- Spotkaliśmy się z przedstawicielami właścicieli obiektów funkcjonujących pod logo Petrochemii Płock, którzy szukają alternatywy dla swojej przyszłości - przyznaje Włodzimierz Olbrycht, prezes Mazeikiu Nafta Trading House, spółki handlowej założonej w zeszłym roku przez litewską rafinerię. W. Olbrycht mówi, że na razie próbuje rozpoznać zamierzenia i ideę niebieskich stacji i nie negocjuje ich odkupienia. - To może być jednak dobry pomysł - przyznaje. W. Olbrycht dodaje, że na razie kierowana przez niego firma zatrudnia 10 osób. W tym gronie nie ma nikogo, kto byłby odpowiedzialny za tworzenie sieci detalicznej Możejek w Polsce.